Głos Weterana i Rezerwisty

MIŁOŚNICY KULTURY I SZTUKI

 

Benefis Renaty Zagajczyk - Kociemskiej

Dnia 3 marca 2012 r. w Domu Kultury „kolejarz” we Wrocławiu, wrocławskie Centrum Seniora Grupa „Ocaleni”, zorganizowała benefis Renaty Zagajczyk – Kociemskiej, poetki i twórczyni sztuki regionalnej, a jednocześnie przewodniczącej Koła 33 Stowarzyszenia Rodzina Wojskowa przy Śląskim Okręgu Wojskowym.

Pani Renata za swoje prace otrzymała wiele nagród i wyróżnień.

W benefisie udział wzięło około 150 osób, w tym członkinie Koła, znajomi, przyjaciele i rodzina. Wśród uczestników wytworzyła się atmosfera pełna przyjaźni, radości i ciepła.

Beneficjentka otrzymała kwiaty i upominki, przeważnie pluszami. 86 maskotek – pluszaków zostało przekazanych do klinicznego Szpitala Pediatrii i Chorób Infekcyjnych przy ul. Bujwida we Wrocławiu. Na twarzach bardzo chorych dzieci, chociaż na chwilę zagościł uśmiech.

Iwona WIŚNIEWSKA

Halina SMAL

 


ŻOŁNIERZE, TWÓRCY KULTURY

 

Wojsko, z uwagi na swoją specyfikę, organizację, strukturę i rzeczywistość społeczną, spełniało także funkcję kulturalno-oświatową. W tej mozaice osobowościowej, odpowiednio zarządzanej, były tworzone warunki dla jego roli jako odbiorcy kultury, jej mecenatu i współtwórcy wartości kulturalnych. Przez całe dziesięciolecia proces życia kulturalnego miał niezwykle aktywny charakter. Jego rozwojowi po II wojnie światowej sprzyjał ogromny głód kultury. Przez drugie lata była ona nieobecna w życiu Polaków. Takie były realia okupacji niemieckiej. Okupant wiedział, czym jest kultura i oświata oraz jaką wartość stanowi w budzeniu ducha tożsamości narodowej i oporu. Dlatego uderzał w sposób drastyczny w całą naszą nadbudowę, likwidując szkoły, uczelnie i instytucje naukowe, kulturalne, jak i teatry, kina, biblioteki. Młodzi ludzie, powołani do wojska, byli spragnieni kontaktu z książką, filmem i innymi formami działalności kulturalno-oświatowej. Jaś nie tylko z biednej wsi, ale także młodzież z miast całej Polski garnęła się do słowa pisanego i mówionego. Tu, w wojsku, wielu z nich nauczyło się czytać i pisać. Wojsko już w latach pięćdziesiątych tworzyło bazę (kina, biblioteki, orkiestry, zespoły artystyczne, w tym zawodowe, pracownie plastyczne i inne placówki) służącą rozległej działalności w zakresie kultury i oświaty. Taka była potrzeba wynikająca z opóźnienia kontaktów młodych obywateli z kulturą. Przez ponad pięć lat ich dłonie nie dotykały książki. Po prostu nie było jej. Nic też dziwnego, że żołnierze chętnie przychodzili na spotkania z pisarzami organizowane w jednostkach, klubach i świetlicach, a nawet na letnich poligonach. Funkcjonował amatorski ruch artystyczny skupiający pasjonatów różnych jego form i kierunków. Do jednostek zapraszano również cywilne zespoły pieśni i tańca, a zespoły wojskowe występowały w środowiskach cywilnych. Organizowano też zbiorowe wyjazdy do teatrów. Dla wielu były to pierwsze kontakty ze sceną teatralną. Znam to z autopsji, gdyż byłem przez kilka lat kierownikiem klubu żołnierskiego w garnizonie Żary i Leszno. Rozwojowi zainteresowań kulturalnych wśród żołnierzy sprzyjały przeglądy i konkursy organizowane w pułkach, dywizjach, w OW, RSZ i na szczeblu Wojska Polskiego, w czasie których wyłaniano najlepszych artystów amatorów, późniejszych twórców kultury. Najczęściej po te szczyty twórcze sięgali ci, którzy w danym konkursie czy przeglądzie uzyskiwali najwyższe oceny. I w tych warunkach masowego rozwoju kultury i funkcjonowania jej instytucji rozwijać się mogły zainteresowania twórcze, szczególnie tych uzdolnionych, na poziomie wyższym, a nawet profesjonalnym. Dziś wielu twórców, żołnierzy wspomina, że być może w innych warunkach, bez zainteresowania się nimi przełożonych, ich twórczość i zainteresowania w ogóle by się nie uwidoczniły. Do przejścia z etapu amatorów do etapu profesjonalistów walnie przyczyniły się warunki, które wojsko stworzyło dla ich samorealizacji. Po latach mówią, że to właśnie animatorzy kultury, przełożeni i dowódcy sprawili, iż amatorski ruch artystyczny przybliżał ich stopniowo do profesjonalizacji w określonej dziedzinie kultury. Liczne książki, dzieła plastyczne oraz utwory muzyczne mogły powstać dzięki istniejącemu systemowi motywacji i wsparcia ich zainteresowań twórczych. Dostrzeżono ich talenty i stąd zainteresowanie tym, co stworzyli. Można mówić o wszystkich żołnierskich pokoleniach, w których rozwijały się twórcze zainteresowania kulturalne. Wymieńmy kilka nazwisk prozaików starszego pokolenia: płk Zbigniew Załuski, autor wielu książek i publikacji, a m.in. „Przepustka do historii”, „Siedem polskich grzechów głównych” i innych, dziś zapomnianych z powodu nieobiektywnych ocen, rzekomo literackich. A przecież ten autor książek historycznych wzbudzał ogromne zainteresowanie czytelników. Świadczą o tym ogólnopolskie dyskusje i wypowiedzi o jego książkach. Odbywał on liczne spotkania z czytelnikami. Jego oceny o naszej przeszłości prowokowały liczne, nieraz kontrowersyjne, recenzje i opinie, w tym nawet krytyczne, przedstawicieli władz państwowych i partyjnych. Ten pisarz i dziennikarz miał odwagę „maszerować” pod prąd i nie godził się z mitami i fałszowaniem historii. Szkoda, że tak bogaty dorobek tego pisarza, żołnierza, jest dziś przemilczany. Jego książek nie ma w bibliotekach i księgarniach. A potrafił w nich ciekawie i barwnie ukazać dzieje narodowe zgodnie z prawdą historyczną. Również jego publicystyka historyczno-polityczna wzbudzała duże zainteresowanie z uwagi na transparentność argumentacji, piękny język i styl. Był to pisarz rzeczywiście wysokiej klasy, niezwykle dociekliwy, potrafiący wyciągać wnioski dla współczesnych pokoleń. No cóż, nie ten, nie nasz, a opcji lewicowej. Oczywiście winni są ci, którzy stosują pozaliterackie oceny dzieł twórczych. Serial telewizyjny „Czterej pancerni i pies” setki już razy był emitowany przez wszystkie stacje telewizyjne. Tę wspaniałą komedię wojenna oglądały miliony Polaków. I wciąż ma miliony widzów. Ale ilu wie i pamięta, zachwycając się grą załogi „Rudego”, że autorem książki, na podstawie której napisano scenariusz tego filmu, był żołnierz, płk Janusz Przymanowski. Niestety, niewielu. A ppłk Waldemar Kotowicz, utalentowany prozaik, członek ZLP. Jego książki to piękne opowieści o losach, bezdrożach i bohaterstwie żołnierza polskiego na froncie wschodnim w II wojnie światowej. Książka tego autora „Frontowe drogi” to opis jakże wzruszających zmagań żołnierskich, niejako epopeja o relacjach żołnierskich w okopach i na szlaku bitewnym. Napisana jest pięknym językiem, ubarwionym licznymi dialogami o tematyce frontowej i marzeniach żołnierzy o przyszłym ich życiu, kiedy wojna się zakończy. Nie bez winy są jego koledzy. Gdy Kotowicz jeszcze żył, to swoją działalnością, m.in. w Stowarzyszeniu Tradycji Orężnych i Myśli Obronnej, przypominał o sobie, dyskutowaliśmy o jego książkach. Przykre, że wielu młodych prozaików i poetów nie pamięta o swoich starszych kolegach, a byli przecież ich nauczycielami i korzystali z ich pomocy. Pamiętam, że Kotowicz spotykał się z młodymi literatami i poetami z ruchu młodoliterackiego działającego przy Klubie ŚOW. Dziś już oni mogą poszczycić się dorobkiem literackim. Mają swoją Grupę Literacką „Dysonans”. Ulotniła się też pamięć o płk. Kazimierzu Przytockim z Wrocławia, członku ZLP, autorze wielu książek o żołnierzach 1. I 2.Armii WP, a w tym pt. „Wojna, czołgi i dziewczyny” o Brygadzie Pancernej i żołnierzach, którzy walczyli m.in. pod Studziankami. Często spotykał się z młodzieżą, w tym i z żołnierzami, opowiadał im o bohaterach swoich powieści. Praktycznie nie funkcjonują już w świadomości czytelniczej tacy autorzy ze środowiska wojskowego, jak płk Stanisław Myśliński (m.in. autor „Z jednej menażki” i „Strzały pod Cisną- Bieszczady 1946”), mjr Alojzy Sroga („Święci”, „Początek drogi Lenino”). Wymieniłem tylko niektórych twórców starszego żołnierskiego pokolenia, którzy mieli znaczący wpływ na rozwój licznej grupy prozaików i poetów m.in. na terenie województw: dolnośląskiego, wielkopolskiego i lubuskiego i innych miejscowości ŚOW. Wymienię tylko niektórych: płk Jan Stanisław Smalewski, autentyczny i niekwestionowany lider ruchu literackiego w Wojsku Polskim, członek ZLP, m.in. autor trylogii „Opowiedział mi Maks” oraz tomu poezji „Twoja nieobecność”; ppłk Jan Stanisław Jeż, współtwórca sukcesów i wieloletni szef Grupy Literackiej ŚOW „Dysonans”, m.in. autor „Wrocławskich spotkań” i „Przyjaciół z dzieciństwa”; mjr Edward Derylak, autor m.in. książek „Styro” i „Cień lasu”; mjr Wiesław Adamski, autor książki „Misja w Iraku”; kpt. Stefan Górawski, autor tomu poezji „Jeszcze tylko...”; por. Maciej Antoni Suszek, członek ZLP, autor wielu książek prozatorskich, m.in. „Firma” i „Szczeniak”; chor. Bogusław Politowski, twórca Grupy Literackiej „Dysonans"; chor. Piotr Paschke, m.in. autor tomów „Gonitwa na jedno imię” i „Autoportret z życiem na ręku”; sierż. Leszek Czachorowski, twórca Grupy Literackiej „Dysonans”, autor wielu tomów poezji, m.in. „Chłodny listopad” i „Ile trwam”. Większość z nich była laureatami ogólnopolskich, resortowych, regionalnych i środowiskowych konkursów literackich, a ich utwory publikowane były w licznych czasopismach literackich. Trzeba też dodać, że kontakty wojska z oddziałami ZLP i później z SPP, o które stale zabiegano, nie tylko dotyczyły upowszechniania książki, lecz także niejako spraw warsztatowych. I w tym miejscu duży ukłon w stronę Wojciecha Żukrowskiego, byłego prezesa ZLP. Przez kilka lat współredagował on „Nike”. Na łamach tego literackiego pisma drukowali swoje opowiadania i wiersze młodzi adepci sztuki pisarskiej. Pozwolę sobie na małą osobistą refleksję. Również i ja pisałem do tego pisma. Wydrukowano kilka moich opowiadań, m.in. „Wojna i dwoje” i „Już po wojnie”. Doświadczyłem kilku lekcji w wykonaniu tego wspaniałego prozaika, autora „Kamiennych tablic” i innych powieści epickich. To mistrz Żukrowski poprawiał niektóre moje maszynopisy. A gdy zrobiłem grymas na twarzy z powodu zbyt dużej ingerencji w to, co napisałem, reagował z uśmiechem, mówiąc: Proszę pana, mnie też korektorki i redaktorzy wydawnictwa poprawiają. Każdy autor emocjonalnie jest zaangażowany w to, co napisał i może nie zauważać błędów, które popełnił. Jest też liczna grupa twórców artystów plastyków. Niektórzy już, niestety, odeszli z naszych żołnierskich szeregów, ale pozostawili po sobie swoje dzieła artystyczne. To one zaświadczają o ich twórczości i każą nam pamiętać o nich. Wymieńmy tylko parę nazwisk: płk Jerzy Bielański, artysta metaloplastyk; mjr Andrzej Martyna, plastyk, grafik komputerowy; mjr Ryszard Grześ, który będąc oficerem, ukończył we Wrocławiu Akademię Sztuk Pięknych. Był niezwykle utalentowany, uprawiał malarstwo portretowe, pejzaże, grafikę i tworzył bardzo wymowne dzieła abstrakcyjne. Również ppłk Teodor Zawadzki, będąc kapitanem, został skierowany na studia plastyczne. Jego dzieła, liczne obrazy, a także zaprojektowane przez niego witraże zdobią pomieszczenia instytucji wojskowych i cywilnych. Przykładem może być sala witrażowa w Klubie ŚOW, w której jest prezentowany witraż składający się z trzech części: Bitwa na Psim Polu, Wojsko Polskie w czasie 2. wojny światowej i współczesne wojsko. Na wieczną wartę odszedł też niespodziewanie wymieniony wcześniej Maciej Antoni Suszek. Chciałbym posłużyć się dwoma przykładami potwierdzającymi to, iż wojsko tworzyło warunki dla rozwoju twórczego artystów plastyków. Pierwszy to rozwój twórczy chór. Jerzego Bielańskiego, metaloplastyka, późniejszego pułkownika. Jakie były początki tego utalentowanego twórcy plastyka. Z amatora sięgnął po szczyty profesjonalizmu. Przypadek sprawił, że gen. Marian Zieliński (nie żyje), ówczesny zastępca dowódcy ŚOW, wizytował 6. Pułk Zabezpieczenia we Wrocławiu. Miał on zwyczaj zaglądać do różnych pomieszczeń koszarowych. Towarzyszył mu dowódca pułku płk Stanisław Sokołowski. Wchodząc do jednego z budynków koszarowych, usłyszał uderzenia o metal. Zatrzymał się, pytając, co tam w piwnicy się znajduje? Odpowiedź brzmiała: E, mamy takiego chorążego, dowódcę plutonu, który lubi trochę dłubać w metalu i drzewie. Generał jakby drgnął z wrażenia, a był wielkim miłośnikiem amatorskiej twórczości żołnierskiej. - No to zobaczymy, co on tworzy - powiedział. A Bielański w tym czasie coś właśnie wyklepywał w metalu. Taki był początek drogi rozwojowej tego wielce utalentowanego artysty metaloplastyka. Przestał być dowódcą plutonu. Wyznaczono go na organizatora, projektanta i kierownika powstałej pracowni metaloplastycznej. Przez dziesiątki lat był to instytucja ŚOW, a później Wojska Polskiego. Bielański, tworząc różne dzieła z metalu i drewna, intensywnie podnosił kwalifikacje artystyczne. Stał się profesjonalistą w swojej dziedzinie twórczej. Pozostawił po sobie ogromną liczbę dzieł artystycznych. Niestety, zmarł przedwcześnie. Mógł tworzyć jeszcze przez wiele lat, gdyby nie nagła i niespodziewana ciężka choroba, która go pokonała. Drugim przykładem drogi twórczej żołnierza jest mjr Jurek Kozieras, artysta plastyk. Pewnego dnia prezentował swoje dzieła malarskie, obrazy batalistyczne i pejzaże w Klubie Garnizonowym w Krośnie Odrzańskim. Była to jedna z jego wystaw w wojskowym ośrodku kultury, która zaważyła o jego karierze artystycznej. Został przeniesiony do Wrocławia, Tu dano mu pracownię w Klubie ŚOW. Dziś jest już twórcą licznych dzieł sztuki malarskiej. W wojsku szansę rozwoju talentu artystycznego znalazł również chor. Stanisław Śliwiński. Początkowo był muzykiem Orkiestry Garnizonowej w Ostrowie Wielkopolskim, następnie awansował na kierownika muzycznego Śląskiej Estrady Wojskowej. Dzisiaj jest znanym i powszechnie cenionym kompozytorem, aranżerem i instrumentalistą. Można różnie oceniać twórców żołnierzy w dziedzinie kultury, lecz nie można zaprzeczać inegował ich wkładu do dorobku i skarbnicy narodowej kultury. Wszak ich książki, tomiki poezji, dzieła malarskie i metaloplastyczne oraz utwory wojskowych kompozytorów, piszących muzykę dla orkiestr są faktem. To one nam przypominają i nie pozwalają zapomnieć, że wojsko miało swoich twórców kultury. To, co stworzyli, można zobaczyć, oglądać w wielu bibliotekach, na ścianach instytucji, obiektów publicznych i w prywatnych mieszkaniach oraz słuchać na koncertach muzycznych. Może to wszystko, co stworzyli, nie zaliczasię do wybitnych dzieł sztuki, ale ich twórczość, którą pozostawili po sobie wzrusza nas, powoduje artystyczne doznania oraz intelektualne refleksje. To wrażliwość estetyczna skłania nas, lub nie, do odbioru i akceptacji tego, co ci autorzy prezentują i wyrażają w swojej twórczości. Zarzuca się nam, byłym żołnierzom zawodowym, że w przeszłości nie byliśmy wojskiem w pełni suwerennym i narodowym, polskim. No to i kultura w nim była zła, nie ta. A prawda jest taka, że nie była ona nawet w najmniejszym stopniu traktowana instrumentalnie. Nie była, jak niektórzy uważają, subtelną propagandą. Takie oceny głoszą ci, którzy deformują i wypaczają naszą żołnierską przeszłość. I już na zakończenie dodani, że wszystkie żołnierskie pokolenia mają swój wkład w rozwój narodowej kultury i oświaty.

Zdzisław ROZBICKI

 


 MARIA RUDNICKA

poetka, pieśniarka, hafciarka, animatorka kultury. Studentka Uniwersytetu Trzeciego Wieku, członkini stowarzyszenia Regionalnego - Stowarzyszenia Twórców Kultury i Związku Żołnierzy Wojska Polskiego. Pisze wiersze i piosenki. Zadebiutowała tomikiem „Moja wędrówki” w 2007 roku .Pierwsze swoje wiersze wysłała na konkurs pod tytułem ”Ukryte talenty Artystyczne Ludzi Trzeciego Wieku” do Klubu Kultury „Iskierka” w Krakowie. Był to między innymi wiersz „Wspomnienia z dzieciństwa”. Otrzymała wyróżnienie specjalne w dziedzinie literackiej i książkę o malarstwie Jacka Malczewskiego. Wydała osiem tomików wierszy, łącznie z wyżej wymienionym, np.: „Podróże moich marzeń”, „Z nadzieją przez świat”, „Barwy świata”, „Żyj kolorowo”, „Otwórz serce na oścież”, „Odkrywaj piękno świata” i „Barwy miłości”. Napisała tekst do pięciu piosenek: „Hymn Wojskowej Komendy Uzupełnień”, „Rzeszów Stolica Podkarpacia”, „Życie Trwa”, „Uśmiechaj się” i „Bliżej natury”. Wiersze były prezentowane w Klubie Garnizonowym i w Wojewódzkim Domu Kultury, gdzie odbywają się zebrania Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury. Bierze udział w różnych konkursach literackich. W listopadzie 2008 roku brała udział w konkursie ogłoszonym z okazji 25-lecia Wojskowych Kół i Grup Literackich, w konkursie Stowarzyszenia Ekologicznego w Barcinie oraz w konkursie „Przekraczamy granice”. Ten ostatni był ogłoszony przez Posłankę Elżbietę Łukaszewską. Została wyróżniona w nagrodę i pojedzie z innymi uczestnikami do Brukseli. Od prezydenta miasta Rzeszowa też otrzymała list z życzeniami wielu sukcesów i podziękowanie za piosenkę „Rzeszów Stolica Podkarpacia”, którą jemu dedykowała. W dniu 10 lutego 2011 odbył się jej następny wieczór autorski w Klubie Wojskowym wraz z promocją następujących tomików „Świat w barwach jesieni” i „Po prostu życie”. Swą obecnością zaszczycili wieczór: profesor dr Marek Zin Opiekun Naukowy UTW, Sekretarz ZLP - Oddział w Rzeszowie Jerzy Nawrocki, Radny Miasta Waldemar Wywrotki i Prezes RSTK Józef Kawałek. Wieczór urozmaiciła oprawa muzyczna w wykonaniu Marii Rudnickiej i Grupy Wokalnej RSTK. Maria rozwija swoje zainteresowania i pasje, wypełnia swój czas i dowartościowuje się. śpiewając i uczestnicząc w występach organizowanych przez Klub Wojskowy i wieczorki okolicznościowe na UTW, spełnia swoje dziewczęce marzenia

TANIEC WIATRU

Patrzy w srebrzystą mgłę

jak maszeruje jesień

rudo złota i purpurowa

Smutną aurę niesie

Z drzew lecą żółte liście

Mienią się pięknymi barwami

na miękkim rdzawym dywanie

Wiatr już pędzi alejami

W tan ruszył właśnie

w złoto brązowej karuzeli

aż zawirował cały świat

już w kolorach jesieni

Unosi radosną pieśń

lub jak skrzypce łka

Echo wtóruje mu w lesie

co za zadziwiająca gra

Dziecko uroczo się śmieje

bo wiatr dziwnie szaleje

Już mu czuprynę zburzył

a podmuch oczy zmrużył

 

 25.05.2010 r.

                Barbara SZCZYGIEŁ

 

MATKA


Czym jest matka dla dziecka ?
To trudne pytanie.
Gdy dziecko zrozumie, tak odpowie na nie.
JEST PTASZKIEM !
Co w dzióbku okruszek przynosi
Śpiewa nad kołyską i o uśmiech prosi.
JEST SŁOŃCEM! Jej ciepło przenika i duszę i ciało
Oby tych promieni na długo starczało.
JEST WIATREM !
Z pod nóżek usunie najmniejszy pyłeczek.
JEST KWIATEM !
Bo pachnie niczym ogródeczek.
Dlatego zapach matki pamięta się długo
Bo matka dla dziecka jest anielską sługą.

Lecz kiedy jej dziecko dorosłym się stanie
Wtedy, ta Najdroższa Matka ! Jest na drugim planie.
Zaczyna nas nudzić ciągłymi radami
Decydować o wszystkim chcielibyśmy sami.
Nie trzeba nam jadła już w dziobie przynosić
Matka musi czekać,
Aż ją własne dziecko do siebie zaprosi .

Dlaczego?
W naszym domu Matka tak obco się czuje,
Skoro pierze, sprząta, obiad ugotuje .
Dlatego !
Że nikt nie zauważa zmarszczek na Jej twarzy,
Siwiejących włosów, o czym teraz marzy
Już nikt się nie tuli do matczynej piersi
Póki Matka żyje, bądźmy dla Niej lepsi.

Kiedy już Nasza Matka! Odejdzie w zaświaty
Wtedy nie obudzi Jej nasz płacz, ni wieńce, ni kwiaty.
Wszystko ucichnie, żaden ptak nie zaśpiewa
Wiatr ustanie, posmutnieją nawet drzewa
Słońce za chmury swe promienie schowa
I tę straszną boleść, dla siebie zachowa.

Wtedy...
Poczujesz, że twoje nogi swą władzę straciły
A ty, powrócić z cmentarza nie będziesz mieć siły.
Dopiero wtedy usłyszysz słowa własnego serca:

Gdybyś dziś Mateczko
Z grobu mi powstała
Teraz bym ja z Tobą rozmawiać umiała.
A tak, to żyć będę i rozmyślać w skrycie.
Dlaczego tyle smutku
Niesie ziemskie życie?

Niech słowa tego wiersza
Będą dla wszystkich przestrogą.
Bo kto Matki nie szanuje
To zapłaci drogo !
Tracąc miłość - własnych dzieci.
 
     Dzisiaj jest "Dzień Matki"! Każdej Matki! Tej żyjącej, i tej która patrzy na nas z
nieba wysokiego. Ten wiersz będę czytała dzisiaj w kościele. Przesyłam
go do Redakcji ze słowami ...PAMIĘTAJMY o naszych Matkach! One dały nam życie.

                                

 

Szanowne

Koleżanki i Koledzy!

 
Kolega Piotr Zborowski przesłał nam bardzo ciekawą prezentację dotyczącą
 
ozdabiania studni na Wielkanoc w Szwajcarii Frankońskiej. Warto obejrzeć!
 
 
 
 Przykładowy obraz

 


 28.10.2009 r.

                  

 

                  Tadeusz WRÓBLEWSKI

 

 

RECEPTA NA ŻYCIE


Każdy z nas ma swoją receptę na życie,
Myśląc, że z nią radzi sobie znakomicie;
Warto jednak nad tym nam się zastanowić,
By dobre zasady życiowe wyłowić.
Zasad jest bez liku, można je stosować,
Lecz tylko sprawdzone na stałe zachować.
Idź w życiu do przodu, z drogi swej nie zbaczaj,
 Przeszłością swą więcej głowy nie zawracaj.
Jeśli na przeszkodę jakąś się natknąłeś,
To przeanalizuj, o co się potknąłeś.
Jest mniej ważne w życiu, co takiego mówisz,
Ale bardzo ważne, to co w życiu czynisz.
Staraj się z wszystkimi poprawnie zachować,
Bo możesz ich w życiu dalszym potrzebować.
Jeśli coś spaprałeś - nie tłumacz się gęsto,
Przyjaciel zapomni, no a wróg nie często.
Swą krzywdę odpuszczaj, nie strzelaj z armaty,
Bo możesz wpaść jeszcze w gorsze tarapaty.
Choć się w życiu swoim ty napracowałeś,
Musisz dojść do wniosku, że nie zmarnowałeś.
O swój wizerunek musisz sam zabiegać,
Nie możesz na przodkach, rodzinie polegać.
Każdy swoją przyszłość, sam sobie buduje,
No i żadnych cudów niech nie oczekuje.
Żyć trzeba uczciwie, oczernianiem brzydzić
A wtedy na starość nie trzeba się wstydzić.
 
 

TARGI KIELCE 2009


Na siedemnaste targi, do Kielc przybywamy,
Nowe wzory sprzętu wszyscy oglądamy.
Jest to nasze okno przemysłu obronnego,
Nie tylko w naszym kraju produkowanego.
Polski koncern Bumar - ma wiele nowości,
Więc się koło niego kręci sporo gości.
Nasz polski przemysł lotniczo-zbrojeniowy,
 W oparciu o potencjał własny naukowy,
 Prezentuje systemy obrony wojskowej:
Przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.
Te nowe systemy zwane „Tarcza Polski”
Są powodem do dumy, bo bronią granic polski.
 Bumar dba o żołnierza polskiego przyszłości,
 Dając mu nowoczesne systemy łączności;
Czołgi i transportery, roboty mobilne,
To jest dla żołnierzy wsparcie bardzo silne.
Nowsze uzbrojenie, lepsza amunicja,
To też dla żołnierzy dobra propozycja.
Nasz przemysł obronny stale się rozwija
 Unowocześnianie armii dobrze temu sprzyja.
Dziesięć stoisk Czesi zaprezentowali,
Swe wyroby „Zbrojowki” tam pokazywali.
Niemcy sporo stoisk w halach posiadali
A w sprzęcie optycznym - chyba przodowali.
 Z krajów azjatyckich - Korea wystawiała,
Wyroby firmy KIA i je promowała.
Targi Kieleckie wciąż się poszerzają,
Nowych uczestników ciągle zdobywają.
A my emeryci, choć już nie służymy,
O naszych żołnierzy nadal się troszczymy;
 Dlatego na targi, co rok przyjeżdżamy,
Nowe rozwiązania wspólnie oceniamy.
Tadeusz Wróblewski
Kielce, 1 wrzesień 2009 r.

 

Wycieczka do ZM „Mesko” SA w Skarżysku-Kamiennej 

 

Ta wycieczka od dawna, była planowana;
Wreszcie pod koniec czerwca - zrealizowana.
 Jedziemy do Skarżyska, Fabryki Amunicji
 Pracującej dla potrzeb wojska i policji.
Aktualna jej nazwa: ZM MESKO SA
I pomimo kryzysu praca w zakładzie trwa.
Zakład kończy w tym roku osiemdziesiąt pięć lat
I ma już zapewnioną markę na cały świat.
Zakłady Metalowe wciąż się rozwijają
Swój asortyment sprzętu stale poszerzają.
Produkują wyrobów różnorodny pakiet,
Od drobnej amunicji po zestawy rakiet.
Produkcja amunicji jest skomplikowana,
Musi być precyzyjnie, dobrze wykonana;
Zakład się rozwija, wciąż modernizuje,
Stare wyposażenie - nowym zastępuje,
Nowoczesne maszyny zastępują ludzi
A tańsze wykonawstwo - lepszy popyt budzi.
 Dyrekcja po Zakładzie nas oprowadzała,
 Procesy produkcyjne wszystkim wyjaśniała.
Pokazała też nowy oddział utylizacji,
Różnych środków bojowych i ich likwidacji.
Po zwiedzeniu Zakładu - strzelanie mieliśmy
I trzy piękne nagrody z niego wywieźliśmy.
Zakład poczęstunki nam w trakcie serwował,
No a na strzelnicy - obiad przygotował.
Dyrekcja medale od nas otrzymała
A nasza wycieczka - wszystkim podobała.

 


 

  Przykładowy obraz
 SŁOWNIK KRZYŻÓWKI
INFO - BAZA HASEŁ
     Na stronie internetowej www.krzyzowki.info można skorzystać z wyszukiwarki-słownika opartego na hasłach krzyżówkowych i ich definicjach, przypisanych do jednej z 33 dziedzin. Słownik daje również narzędzia w postaci gier słownych, które mogą służyć do rozwijania wiedzy użytkowników. Jeżeli natomiast znasz ciekawą definicję, której nie ma jeszcze w naszym słowniku możesz założyć konto i wprowadzić ją samodzielnie lub przesłać do autorów wyszukiwarki-słownika.
 
 
Redakcja "GWiR"


 


 

 

 

 8.05.2009 r.

                  
                  Eugeniusz NIKULIN

 

DROGI ZWYCIĘSTWA

Po latach wygnania, tułaczki i zapomnienia
Gdy Świat oblicze swe zaczął zmieniać
Wybrano odległe miejsce gdzieś na obczyźnie
By tworzyć warunki do walki o Ojczyznę

Kierunek wzgórze 215, dalej Warszawa, zachodnie miasta
A zwycięstwo niech samo do sławy urasta
Rozkaz natarcia przyszedł od góry
Pokonano Miereję, skruszono berlińskie mury

I choć udział w zwycięstwie był taki wielki
To jak trudno było ustawiać graniczne belki
Sukces upajał każdego chłopaka, a i gorycz też była jaka
Bo przecież Polska nie miała być taka

Prosto z wód Oki droga wiodła w świat szeroki
Padały komendy kierunek Warszawa, Berlin i sława
Po drodze wielkie bitwy i groźne potyczki
Bo przecież Polska czekała na wszystkich

Każdy Polak wie doskonale
Nie trzeba szukać szczęścia poza Ojczyzny łonem
Dlatego zawsze wracały do domu
Żołnierskie szeregi choć często mocno przerzedzone

Żółte otoki, żółte otoki prosto z nad Oki
Szli by walczyć o wolny kraj
To chłopcy z pod Lenino obciążonego dziś historyczną winą
Przynieśli nam wolny maj 

 

Kielce, maj 2009 r.


 2.02.2009 r.

                Alicja RUPIŃSKA

 

Virtuti Militari

 
  Po gorzkiej zesłańczej ziemi
  Wśród szerokich nadwołżańskich stepów
  Szedł twardym krokiem
  Żołnierz polskiego wojska
  gorzko roniąc łzy
  Dręczył go głód
  Tyfus, malaria, czerwonka
  Szedł polski żołnierz
  w trudzie i znoju
  Marzył o Polsce
  Wierzył, że zwycięży w boju
  Za naród, za Ojczyznę
  Dokuczała mu tęsknota
  A on wciąż szedł...
  bo trzeba, bo Polska czeka
  Wędrował przez lądy i morza
  W bajkowym Bagdadzie
  realnie o wolności bajał
  Exodus żołnierza wciąż trwał
  Z Palestyny do Egiptu
  Wreszcie w Toronto wylądował
  Wkroczył na szlak Dąbrowskiego
  Drogą do piekła uparcie szedł
  walczyć o polski raj
  Z modlitwą na ustach
  Z bólem w sercu
  "Może nie wszyscy, ale dojdziemy"
  O Monte Cassino szedł się bić
  Włoskie wzgórze spłynęło polską krwią
  Krwią z krwi i kością z kości
  Na włoskim wzgórzu
  między Rzymem a Neapolem
  śpi żołnierz 2 Korpusu Polskiego  
  Jest Polska, czerwone maki
  szepcą mu do ucha  
  A on wciąż słyszy słowa generała Andersa;
  "Dojdziemy i swoje zrobimy"

 

 

 

 

Przykładowy obraz