Głos Weterana i Rezerwisty

Historia

HONOR

Dobra reputacja, dobre imię, poczucie dumy i godności osobistej. Poczucie honoru, człowiek honoru, czyn honorowy, obraza honoru, splamienie honoru, powierzyć komuś swój honor… Honor nie pozwala na wykręcenie się od odpowiedzialności. Honor jako specjalne wyróżnienie, zaszczyt: Proszę uczynić nam honor ... Przyjąć kogoś z honorami… Słowo honoru, punkt honoru, unieść się honorem… itd., itp.

Już sama encyklopedyczna wyliczanka kontekstów w których występuje i możemy posługiwać się tym pojęciem wskazuje, że mamy do czynienia z jedną z zasadniczych wartości życia człowieka.

Dziś niewiele mówi się o honorze, mimo, iż na sztandarach chętnie i nieco automatycznie umieszczamy XVI-wieczną polską dewizę „Bóg, Honor, Ojczyzna”, która przez wieki przytaczana była jako motto polskiego patriotyzmu.

Człowiek honorowy w czasach średniowiecza i renesansu to człowiek prawy, religijny, waleczny. Czasy się zmieniły, a wraz z nimi pojęcie honoru.

Honor w odległej historii, ale i w czasach najnowszych, padł ofiarą manipulacji i nadużyć. Na fali zmian ustrojowych po 1989 roku, duża część społeczeństwa dała się uwieść różnym osobnikom z lewej i z prawej strony sceny politycznej, którzy na słowie honoru zbijali swój polityczny kapitał i starali się kształtować rzeczywistość na swój obraz i podobieństwo. Nadzieje na urzeczywistnienie zasad honoru i przyzwoitości w życiu publicznym szybko zostały zawiedzione, a przyrzeczenia kolejnych kandydatów na „naprawiaczy Rzeczypospolitej” trafiały do kosza. Na fali walk politycznych w polskim parlamencie jakich jesteśmy świadkami rodzi się pytanie, czy honor ma jeszcze jakąś wartość i czy jest dzisiaj potrzebny.

Dla mnie honor to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne i czasami skłonnością do przesadnej reakcji na naruszenie tych zasad.

Honor jako skłonność do obrony godności jest jedyną rzeczą, która pozostaje, a nawet wzmacnia się, w ekstremalnie trudnych warunkach.

5 maja 1939 roku, w obliczu poważnego zagrożenia bezpieczeństwa naszego młodego, niepodległego państwa ze strony hitlerowskich Niemiec, minister spraw zagranicznych Józef Beck, powiedział w Sejmie: „Jest jedna tylko Rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”.

Słowa te wciąż brzmią aktualnie, ale tylko dla niewielu są drogowskazem życia społecznego. Trudno jest dziś zasłużyć sobie na miano człowieka honoru, skoro wartości które budują to pojęcie nie dla wszystkich są jednoznaczne: dla jednych są szczytem honoru, dla innych zdradą narodową. Przykład: postaci gen. Wojciecha Jaruzelskiego i płk. Ryszarda Kuklińskiego.

W polskiej tradycji narodowej kolebką honoru zawsze było wojsko i organizacje z nim związane. Honor ludzi w mundurach to zobowiązanie szczególne, suma przymiotów osobowości, cnót żołnierskich, wyróżniała i była przedmiotem dumy żołnierzy ze swego zawodu.

Od czasów rycerskich, honor nakazywał postępować zawsze zgodnie z zasadami i nigdy im się nie sprzeniewierzyć. W składanej przysiędze, żołnierz ślubuje nie splamić godności i honoru. Czynem pozbawiającym go honoru jest zdrada Ojczyzny, tchórzostwo na polu walki, złamanie przysięgi, a ponadto przestępstwa pospolite, korupcja, sięganie po nienależne korzyści, przekraczanie swoich uprawnień, naruszanie ogólnie obowiązujących norm moralnych – jednym słowem złamanie zasad etyki zawodowej.

W II Rzeczypospolitej Władysław Boziewicz, autor „Polskiego kodeksu honorowego” w art. 8 tegoż dzieła wymienia aż 28 przypadków wykluczających ze społeczności ludzi honorowych osoby, które dopuściły się czynów haniebnych jak m. in.:

- denuncjantów i zdrajców,

- dezerterów z armii polskiej,

- notorycznie łamiących słowo honoru,

- piszących anonimy,

- oszczerców,

- nie płacących w terminie honorowych długów,

- paszkwilantów i członków redakcji pisma paszkwilowego,

- podstępnie napadających (czynnie i słownie) itd.

W polskiej tradycji, wzorem prawości i honoru, cnót żołnierskich był przez całe stulecia rycerz z XV wieku, Zawisza Czarny – uosobienie wiarygodności, słowności, prawdomówności, zgodności słów i czynów.

Nie bez powodu polscy harcerze przyjęli hasło: „Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy”, jako kanon zasad wychowawczych tej organizacji.

Ogromny wkład w budowie etosu żołnierskiego honoru wniosła Szkoła Rycerska – pierwsza polska szkoła wojskowa założona w 1765 roku przez Adama Czartoryskiego – pioniera w dziedzinie wychowania w duchu miłości ojczyzny, w ścisłym związku z dobrym obyczajem, żołnierską godnością i z honorem.

Zaszczepione wówczas cnoty opromieniały przez wieki żołnierzy walk narodowowyzwoleńczych. W Polsce niepodległej, formowanie kadry oficerskiej uzyskało ramy prawne. Ustawa z 23 marca 1922 roku, w artykule 2 odnośnie oficera stwierdzała:  „ ... w szczególności powinien on służyć za wzór miłości ojczyzny i honoru”. Sztandary wojskowe, a także order wojenny Virtuti Militari zdobiła dewiza: „Honor i Ojczyzna”. W praktyce, dawanie oficerskiego słowa honoru oznaczało całkowitą wiarygodności.

We wszystkich polskich formacjach wojskowych II wojny światowej, jak i później w Ludowym Wojsku Polskim czy w Wojsku Polskim III RP, dewizę tą, jako znak ciągłości narodowej i patriotycznych tradycji uwidaczniano na sztandarach, zapisywano w słowach roty przysięgi.

W trudnym okresie po stanie wojennym, kiedy w świadomości żołnierzy służby czynnej i rezerwistów zaczęto wątpić w słuszność działań i idei budowania ustroju realnego socjalizmu, ówczesne Ministerstwo Obrony Narodowej wydało „Zasady etyki i obyczaje żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego” (MON 1983).

Był to dokument dyrektywny, inspirujący i ogniskujący pracę wychowawczą w wojsku. Na straży żołnierskiego honoru stały wówczas autonomiczne oficerskie sądy honorowe, kierujące się własnym statutem.

W październiku 2007 r. MON opracowało nową wersją treści zapisu kodeksu honorowego WP[1]. Czytamy w nim: „Honor żołnierza zawodowego to postawy i działania, które znamionują uczciwego i prawego człowieka. Jest źródłem jego czci oraz moralnych wartości środowiska zawodowego”.

Kultywowaniu tradycji i honoru służyły i służą nadal obchody świąt państwowych i wojskowych, organizowane według ściśle przestrzeganego ceremoniału. Przysparza to i owocuje zainteresowaniem, sympatią i zaufaniem społeczeństwa do Wojska Polskiego. Tak było w PRL-u i tak jest i dziś. Wojsko wspólnie ze Strażą Graniczną, Policją, Strażą Pożarną i harcerstwem – wspólnie uczestniczą w ww. uroczystościach.

Ale trzeba mieć świadomość, że dobrych obyczajów, etyki, honorowych zachowań nie da się wprowadzić ustawą, rozporządzeniem czy rozkazem. To proces długotrwały, wymagający społecznej akceptacji i świadomej woli przestrzegania przyjętych zasad i reguł.

Honor jest niepodzielny, nie może być traktowany wybiórczo i relatywnie jak to niekiedy czynią „nowopolitycy” różnych „elyt”, niektórzy panowie w mundurach, rezerwiści, a także środowiska kombatanckie. Honor bowiem, to również szacunek dla odmiennej przeszłości historycznej, rodowodu i działalności. Honor to tolerancja odmienności i szacunek dla przeciwnika. To rezygnacja z własnych celów w imię zawarcia ugody. Bez tolerancji i szacunku jesteśmy bardziej bliscy mściwości, podłości, fałszu, kłamstwa, uprzedzeń, wrogości itp., czyli tego wszystkiego co jest przeciwieństwem honoru.

Naruszenie zasad honoru przez siebie lub innych odbierane bywa jako „dyshonor” lub „hańba”. W wielu społeczeństwach takie naruszenie pociąga za sobą natychmiastową, osobistą reakcję „zhańbionego” lub innego członka tej samej grupy. Tym różni się honor od pojęcia godności osobistej – godność nie wymaga zemsty, honor tak. Godność traci się w ciężkich warunkach bytowych, honor (jako dążenie do jej odzyskania) może się nawet wzmacniać.

Honor – przeniesiony na skalę całego państwa przeradza się w coś, co się zwykle nazywa „dumą narodową”.

Jest to kategoria wspólna dla całego narodu i w pozytywnym sensie służy budowaniu więzi grupowych i sprzyja wzmacnianiu zbiorowej tożsamości.

Urażona na arenie międzynarodowej duma narodowa bywa przyczyną sporów międzypaństwowych i międzynarodowych. Działa tu ten sam mechanizm co między dwiema „honorowymi” osobami: „Ta zniewaga krwi wymaga!” – przy braku istnienia sprawnych instytucji egzekwowania prawa międzynarodowego – racjonalne wydaje się być egzekwowanie go na własną rękę i często w sposób nieadekwatny do poniesionych pierwotnych szkód. Honoru nie wystarczy zadeklarować, podlega on udowodnieniu w sytuacji, która pozwala na weryfikację według norm moralnych danej społeczności. To, czy ktoś jest honorowy, można stwierdzić dopiero na podstawie oceny jego zachowania (w sytuacji, w której dana osoba udowadnia czynem deklarowane przez nią wartości, zdając w pewnym sensie „praktyczny egzamin z honoru”. Równocześnie oznacza to, że pojęcie honoru jest subiektywne i silnie osadzone w kulturze i epoce.

Świadomość posiadania honoru jest również jednym z najważniejszych kryteriów samooceny jego dysponenta.

W tradycji oręża polskiego, obok wspomnianego wyżej człowieka honoru jakim był rycerz Zawisza Czarny, na listę wzorcowych postaci honorowych należało by wpisać księcia Józefa Poniatowskiego, gen. Tadeusza Kościuszkę, marszałka Józefa Piłsudskiego, gen. Władysława Sikorskiego, gen. Józefa Kuropieskę, gen. Frey-Bieleckiego, gen. Edwina Rozłubickiego, gen. Romana Paszkowskiego, gen. Stanisława Skalskiego i wielu, wielu innych generałów, pułkowników, oficerów, podoficerów i żołnierzy.

Pojęcie honoru w polskiej tradycji nieodłącznie wiąże się z patriotyzmem, kulturą polityczną, dobrym wychowaniem i wyższością moralną.

Pojęcie człowieka honoru jest bliskie pojęciu człowieka szlachetnego i oznacza tu tego, na kim można polegać, którego postępowanie jest czyste moralnie, bez podłości i intryg. W historii bliskie temu rozumieniu było poczucie honoru u japońskich samurajów, którzy czuli się czasem tak bardzo splamieni z powodu np. niewypełnienia swoich obowiązków, że popełniali rytualne samobójstwo. Chociaż czasy samurajów już dawno minęły, to jednak współcześni japończycy są nadal ludźmi bardzo honorowymi o wysokiej kulturze moralnej.

Szkoda, że te wysokie standardy moralne obce są niektórym  budowniczym IV RP. Niestety, nie są oni ani samurajami, ani szlachetnymi kowbojami, nie mówiąc nic o takich honorowych postaciach rycerzy jakim byli Don Kichot, Roland czy Roderyk z „Cyda” Pierra Corneillea. Gdyby nimi byli,  już dawno popełniliby sekuku, bądź starali się zmazać hańbę w szlachetnym pojedynku.

Pamiętajmy, że nie traci honoru ten co czuje się znieważony, lecz ten kto znieważa innych. Jezus powiedział, że „Nie to jest nieczyste, co do człowieka wchodzi, ale to co z niego wychodzi”. A więc, jeśli ktoś nas obraża, to plami swój honor, a nie nasz. Nasz honor zależy tylko od tego, z czym my wychodzimy do drugiego człowieka. A nie ma rozdziału moralności od polityki jak mówił śp. metropolita lubelski Abp Józef Życiński: Nie może nam być obojętne to, czy będą wokół nas rodacy uczciwi, kierujący się honorem, kierujący się zasadami, czy sprytni kandydaci na Piłata, którzy każdą sytuację wykorzystają jako skok do kariery, wejdą w każdy sojusz, bo dla nich sukces i wymierne korzyści są jedynymi wartościami.

Prof. Maria Szyszkowska w jednym ze swych dzieł napisała: Być człowiekiem honoru, to znaczy wypełniać cały szereg czynności w swojej pracy z poczucia obowiązku, wewnętrznej powinności, nie zaś ze względu na przewidywane korzyści. To znaczy nie zawodzić pokładanego przez innych zaufania związanym podjętymi przez siebie obowiązkami.

A zatem, spełniajmy z honorem nasz społeczny obowiązek służenia całym sercem naszej organizacji – Związkowi Żołnierzy Wojska Polskiego.

Stanisław Jan DĄBROWSKI

Koło nr 10 ZŻWP Lublin



[1]Kodeks Honorowy Żołnierza Zawodowego WP. DU MON z 2008 r. nr 5, poz. 55, s. 565.

« Powrót do listy