Głos Weterana i Rezerwisty

Aktualności

„Ręka w rękę z Hitlerem” ale czy tylko jedna ręka? A kto z Leninem i przeciwko Polsce nawet bez Hitlera ale z jego następcami?

Daniel Korbel w „Przeglądzie” (nr 49/727 z dnia 2-8. 12. 2013 r.) zamieścił artykuł „Ręka w rękę z Hitlerem”. Dotyczy on Śląska Cieszyńskiego a głównie Zaolzia oraz Spisza i Orawy. Zasadnicze tezy autora są następujące. Po pierwszej wojnie światowej istniał spór o granice między Polską a Czechosłowacją. Obydwa kraje miały argumenty na swoją korzyść. Ostatecznie po uzgodnieniach w Spa, decyzją Rady Ambasadorów z 28 lipca 1920 r. zrezygnowano z plebiscytu i arbitralnie wyznaczono granicę. Później na terenach przyznanych Czechosłowacji Polacy byli trochę prześladowani ale Czechosłowacja zasłużyła się dla polskiej demokracji bo udzielała azylu politycznego uchodźcom z Polski. No i wreszcie zajęcie Zaolzia przez Polskę w 1938 r. A później jeszcze wymuszenie korekty granicy na Spiszu i Orawie. Według autora był to cios w plecy, uznany przez opinię międzynarodową za bezprawną agresję. Słowacy 1 września pod hasłem odwetu wzięli udział w ataku na Polskę. Po zakończeniu drugiej wojny światowej nowe władze Polski upominały się o Zaolzie ale szybko zostały „utemperowane” przez radzieckich towarzyszy. (Można wnioskować, iż autor uważa, że upominały się bezczelnie). Podobnie jak Stalin, również pozostałe zwycięskie mocarstwa uznały prawo Czechosłowacji do powrotu w granice przedmonachijskie, sprzed października 1938 roku. Wydaje się, że cały ten wywód częściowo ma źródło w wieloletniej propagandzie PRL, której założeniem było potępianie i dyskredytowanie wszystkiego co uczynił rząd Polski przedwojennej. Polska Ludowa przeminęła ale w świadomości wielu ludzi coś z jej propagandy jednak pozostało. A częściowo to chyba wynik panującego u nas masochizmu polityczno- historycznego, którego przejawów jest wiele. Dla przykładu można podać fakt uznania przez katolicki kościół polski za patrona Polski krakowskiego biskupa Stanisława, który był zdrajcą i spiskował z władcami Niemiec i Czech przeciwko królowi Polski Bolesławowi Śmiałemu. Cały problem stosunków polsko-czechosłowackich został ponadto zmanipulowany. Manipulacja ta polega na tym, że skutki uznaje się za przyczyny. Autor o wydarzeniach niekorzystnych dla Polski pisze szeroko i zamieszcza zdjęcia. Natomiast o wydarzeniach niekorzystnych dla Czechosłowacji wspomina zdawkowo i jakoś tak „ze zrozumieniem”. Niektóre jego twierdzenia są po prostu nieprawdziwe. Widocznie autor naczytał się dużo czeskich ulotek kolportowanych na Śląsku Cieszyńskim w latach 1945-1947. Przeważnie zaczynały się one stwierdzeniem, że należy wygonić z tego terenu wszystkich Polaków, bo to „beckowcy i faszyści”, a kończyły się sloganem „Niech żyje jedność słowiańska i przyjaźń Czechosłowacji i Polski”. Pokażmy więc inne spojrzenie na problem Zaolzia i stosunków politycznych polsko-czechosłowackich w latach 1918-1948. Najważniejszym wydarzeniem w okresie odbudowywania obu państw po pierwszej wojnie światowej było porozumienie przedstawicieli miejscowych społeczności polskiej (Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego) i czeskiej (Zemsky Narodni Vybor pro Slezsko) zawarte 5 listopada 1918 roku. Istotą tego porozumienia było przyjęcie zasady, że tereny gdzie większość mieszkańców stanowią Polacy będzie należała do Polski, a gdzie Czesi – do Czechosłowacji. Czyż nie był to wzór do regulowania sporów granicznych i realizacji postulatu o „samostanowieniu narodów” ? Tymczasem 23 stycznia 1919r. wojska Czechosłowacji wkroczyły na Śląsk Cieszyński, łamiąc lokalne porozumienie. Atak ten rozpoczął się podstępnie. Zapoczątkowały go oddziały czeskie przebrane w mundury polskie. Doszło też do zbrodni wojennych. W Stonawie dobijano jeńców, rannych żołnierzy polskich. Był to moment, gdy Polska toczyła krwawy bój o Lwów, nie była więc w stanie skierować przeciw agresji czeskiej większych oddziałów. Mimo to rozegrana 30 stycznia bitwa po Skoczowem zatrzymała czeską ofensywę na Bielsko. 3 lutego po rozmowie R. Dmowskiego z E. Beneszem zawarto rozejm. Następnie powołana została komisja aliancka złożona z przedstawicieli Francji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych AP i Włoch. Komisja ta najpierw przyjęła polską propozycję przeprowadzenia referendum, a także skłoniła również Czechosłowację do jej przyjęcia. Niestety, na skutek zakulisowych działań dyplomacji czechosłowackiej i postawy delegata francuskiego zmieniono pierwotne ustalenia. 28 lipca 1920 r. decyzją Rady Ambasadorów zdecydowano o arbitralnym wyznaczeniu granicy, niekorzystnym dla Polski. Nie bez znaczenia było tu też antypolskie stanowisko, które prezentował konsekwentnie i niezmiennie brytyjski premier David Lloyd George. Premier Ignacy Paderewski podpisując to porozumienie stwierdził, że podpisuje, bo Polska zobowiązała się do respektowania jego ustaleń ale „Decyzja powzięta przez Konferencję Ambasadorów wykopała pomiędzy dwoma narodami przepaść, której nic wypełnić nie zdoła”. Na mocy tej decyzji Polska otrzymała część Cieszyńskiego o powierzchni 1012 km2 i 141 tys. mieszkańców, a Czechosłowacja 1270 km2 i 293 tys. mieszkańców (w tym 48,6%Polaków, 39,5% Czechów i 11,9 % Niemców/. Natomiast na środkowym obszarze Śląska Cieszyńskiego, który na podstawie umowy z 5 listopada 1918 roku miał przypaść Polsce, a następnie przyznany został Czechosłowacji (czyli na Zaolziu) mieszkało 76,4% Polaków, 9,6% Czechów i 14% Niemców. Warto podkreślić, że Polska zgodziła się na przyjęcie tego krzywdzącego porozumienia w czasie, gdy Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy wykonując rozkaz marszałka Tuchaczewskiego, który zakończony był słowami: „…po trupie Polski, do światowej rewolucji na zachód marsz!”. W tej tragicznej sytuacji rząd czechosłowacki zagroził Polsce blokadą tranzytu uzbrojenia z Zachodu. Czyż więc działania Czechosłowacji w latach 1919 – 1920 nie zasługują na miano „ciosu w plecy” walczącego o przetrwanie narodu polskiego? W następnych latach nastąpiły prześladowania Polaków w czeskiej części Śląska Cieszyńskiego. Bynajmniej nie były one małe. Ich celem było zmuszenie tych Polaków do uznania się za Czechów lub do wyjazdu do Polski. Lista tych prześladowań jest długa i bolesna. Poprawa sytuacji Polaków nastąpiła w 1925 roku, po zawarciu umowy o mniejszościach narodowych między Polską i Czechosłowacją. I wreszcie aneksja Zaolzia przez Polskę w 1938 r. i „uznania tego przez opinię międzynarodową za bezprawną agresję”. Moment przyłączenia Zaolzia był rzeczywiście nie najlepszy. Ale czy istniał jakiś dobry moment? Jednak wówczas prawie całe społeczeństwo przyjęło ten fakt jako naprawienie niesprawiedliwości dziejowej. Ponadto na decyzję rządu polskiego wpłynął niewątpliwie fakt, że Czechosłowacja nie zamierzała się bronić przed Hitlerem. Nie zamierzały wypełnić swych zobowiązań również mające z nią układy sojusznicze Francja i Związek Radziecki. A więc Zaolzie gdyby nie zostało anektowane przez Polskę zajęłyby Niemcy. Polska zresztą nie zaatakowała Czechosłowacji zbrojnie jak to miało miejsce w 1919r., tylko wystosowała ultimatum, które zostało przyjęte. Oczywiście dzisiaj łatwo jest być „mądrym”, gdy patrzy się wstecz, ale kto mógł wówczas przewidzieć jak potoczą się dalsze losy Europy. Otóż historia dalszych wydarzeń pokazała, że takiego „jasnowidza” nie było wśród wszystkich przywódców ówczesnych państw. A co to za „opinia międzynarodowa”, która tak potępiła Polskę ? A no Związek Radziecki, który wkrótce podpisze pakt z Hitlerem o rozbiorze Polski, a następnie rozpocznie kolejne agresje na małe państwa na jego północnej i zachodniej granicy, oczywiście w porozumieniu z Hitlerem. Francja i Wielka Brytania, które mimo układów sojuszniczych pozostawiły Polskę samotną we wrześniu 1939 roku, a wcześniej doprowadziły do krzywdzącej Polskę decyzji RA z 28 lipca 1920 r. Nieprawdą jest, że Słowacy 1 września 1939 r. pod hasłem odwetu (za Spisz i Orawę) wzięli udział w ataku na Polskę. Słowacja wypowiedziała Polsce wojnę 2 września 1939 r. dlatego, że ówczesny jej przywódca ks. Tiso otrzymał takie polecenie od Hitlera, z którym ściśle współpracował. Społeczeństwo słowackie sprzeciwiało się temu posunięciu ks. Tiso. W kilku miastach: Keżmarku, Zwoleniu, Lewoczy i Kremnicy doszło do otwartego buntu jednostek wojskowych wysyłanych na front przeciw Polsce. Nawet poseł słowacki w Warszawie Szathmary wystąpił otwarcie przeciwko swojemu rządowi. Wystosował on list do Becka, w którym zapewniał go, że Słowacja działa pod przemocą i że prawdziwe uczucia narodu słowackiego wyrażają sympatię dla napadniętej Polski. Jednocześnie Szathmary upoważnił Becka do opublikowania tego listu. Po marcu 1939 r. część wojskowych czechosłowackich udała się na emigrację. Pierwszym punktem zbornym był dla nich konsulat czechosłowacki w Krakowie. Stąd właśnie 22 maja 1939 roku transport 3000 wojskowych odjechał do Francji. Pozostali otrzymali od władz polskich pozwolenie na organizowanie zgrupowania wojskowego w Bronowicach pod Krakowem. W czerwcu dowództwo tego zgrupowania objął ppłk Ludwik Svoboda (późniejszy prezydent Czechosłowacji). Po wybuchu wojny 1939 r. w dniu 3 września, na mocy dekretu Prezydenta RP powołano „Legion Czeski i Słowacki”. Chociaż formacja ta nie odegrała większej roli w wojnie polsko-niemieckiej, to jednak jego uczestnicy byli później znanymi uczestnikami życia politycznego Czechosłowacji, jak Ludwik Svoboda, Rudolf Kopecky’ i Bohumir Lomsky. Już w październiku i listopadzie 1939 r. w czasie rozmów między członkami rządów polskiego i brytyjskiego poruszono sprawę powojennego bezpieczeństwa Europy Wschodniej. Powstała wówczas koncepcja utworzenia po wojnie konfederacji polsko-czechosłowackiej.. Znalazła ona swój wyraz m.in. w polskiej deklaracji rządowej z 18 grudnia 1939 r. Sprawa ta nabrała jednak tempa dopiero po klęsce Francji. W dniu 11 listopada 1940 r. podpisana została wspólna deklaracja, stanowiąca pierwszy krok na drodze do zjednoczenia się Polski i Czechosłowacji. W czasie prowadzonych dalszych rozmów powstały jednak rozbieżności, m.in. na temat granicy polsko-czechosłowackiej. Mimo tego, że Sikorski potępiał politykę Becka w 1938 roku, stał jednak na stanowisku, że Zaolzie powinno pozostać przy Polsce ze względu na akt przemocy ze strony Czechosłowacji w 1919 r. i wykorzystanie trudnej sytuacji Polski w 1920 r. w oderwaniu Śląska Cieszyńskiego od państwa polskiego. Sikorski w liście do Benesza 21 października 1941 roku proponował odłożenie sporu w sprawie granic. Uważał on, że problem integracji obu państw jest sprawą nadrzędną. Na zarzuty Benesza wobec polskiej polityki zagranicznej w 1938 roku przypomniał mu, że to czechosłowacki zamach na Śląsk Cieszyński w 1919 r. stanowił genezę zadrażnień polsko-czechosłowackich. Sikorski zaproponował wspólne potępienie przemocy z 1919 i 1938 r. Benesz uchylił się od tej propozycji tłumacząc, że w przeciwieństwie do Sikorskiego reprezentuje on ciągłość polityki czechosłowackiej od 1919 roku, wobec czego musiałby potępić sam siebie. Mimo tych różnic Układ polsko-czechosłowacki został podpisany przez obie strony 23 stycznia 1942 r. Przewidywał on, że oba rządy pragną, aby konfederacja obejmowała inne państwa europejskiego obszaru; celem konfederacji jest zapewnienie wspólnej polityki zagranicznej i obronnej, w zakresie spraw ekonomicznych i finansowych, socjalnych, transportu, poczty i telegrafu; istnieć będzie swoboda zamieszkania. Postanowiono też powołanie wspólnych organów konfederacji. Po tym drogi obydwu rządów zaczęły się jednak rozchodzić. Sikorski dążył bowiem do stworzenia „trzeciej siły” w Europie. W kwietniu 1941 r. W czasie pierwszej wizyty w USA Sikorski przedstawił Rooseveltowi memoriał, który zawierał plan powojennej organizacji środkowo-wschodniej Europy. Podkreślono w nim konieczność utworzenia federacji narodów zamieszkujących obszary pomiędzy Bałtykiem a Adriatykiem. W rozmowach z prezydentem Rooseveltem Sikorski wyjaśnił, że do konfederacji polsko-czechosłowackiej Polska będzie się starała później pozyskać również trzy państwa bałtyckie, a po jakimś czasie również Węgry, Rumunię, Grecję i Jugosławię. Plany federacyjne Sikorskiego spotkały się z przychylnym przyjęciem przez Roosevelta. Określił on projekt jako „wielką myśl” i powiedział, że się zgadza z nim zasadniczo. W późniejszym czasie Roosevelt zaczął jednak wycofywać swoje poparcie dla planów konfederacji. Ważniejszym partnerem stawał się dla niego Związek Radziecki. A ten coraz energiczniej występował przeciw uważając, że konfederacja zmniejszy jego wpływ na ukształtowanie powojennej Europy. Poparcie samej Wielkiej Brytanii nie było wystarczające. Zwłaszcza, że Benesz uważał, że bez poparcia Stalina nie będzie można odbudować Czechosłowacji w granicach przedmonachijskich. Politycy czechosłowaccy uznali, że dobrym pretekstem do wycofania się z planów konfederacji będzie rozgrzewanie sporu o Zaolzie. Starali się przy tym sugerować, że uznanie przez Wielką Brytanię i Francję układu monachijskiego za nieważny, obejmuje również sprawę Zaolzia. Interpretacja ta nie znalazła jednak potwierdzenia. 5 sierpnia 1942r. Eden odpowiadając w Izbie Gmin na interpelację oświadczył: „Monachium zostało obalone przez same Niemcy”. Po tej wypowiedzi Edena sir Derrick Gunston zapytał go, czy nie uznawanie Monachium przez Wielką Brytanię odnosi się także do granic polsko-czechosłowackich. Wówczas Eden zaznaczył, że oświadczenie złożone przez niego odnosi się jedynie do paktu w Monachium, a pytanie Gunstona porusza sprawę granic dwóch krajów sprzymierzonych i że wierzy, że ta sprawa będzie rozwiązana na podstawie ścisłych i przyjaznych stosunków pomiędzy tymi państwami. 29 września Komitet Narodowy Wolnej Francji złożył rządowi czechosłowackiemu deklaracje zawierającą przekreślenie paktu monachijskiego. Rząd Polski skierował notę do gen. De Gaulle’a, w której prosił o wyjaśnienie ustosunkowania się Wolnej Francji do sprawy granicy polsko-czechosłowackiej. Na notę tę otrzymał ustne zapewnienie gen. De Gaulle’a, że Komitet Wolnej Francji uznając Republikę Czechosłowacką w granicach przedmonachijskich, miał jedynie na myśli granicę czechosłowacko – niemiecką i że w przyszłości Francja będzie reprezentowała stanowisko, że Polska i Czechosłowacja sprawę granic powinny załatwić pomiędzy sobą. Rząd Czechosłowacji starał się wykorzystać sprawę uznania, powołanego 31 grudnia 1944 r. Rządu Tymczasowego RP. Warunkiem jego uznania miało być złożenie oświadczenia o przynależności Zaolzia do Czechosłowacji. Rząd Tymczasowy nie wyraził jednak zgody na złożenie takiego oświadczenia. 4 maja 1945 r. 1 Armia gen. płk. A. Greczki (Front Ukraiński) wyzwoliła Śląsk Cieszyński. W tym czasie mieszkało tam ok. 140 tys. Polaków. Społeczeństwo polskie Zaolzia bezpośrednio po wyzwoleniu zorganizowało własną administrację, a nawet Milicję Obywatelską. W kilka dni później na Zaolzie wkroczyła czechosłowacka brygada pancerna (jedyna jaką wówczas posiadała Czechosłowacja) i pod jej osłoną rozwiązano władze polskie i rozpoczęto organizację władz czeskich. A więc prawie w tym samym czasie, gdy 2 Armia Wojska Polskiego brała udział w wyzwalaniu Czechosłowacji z okupacji niemieckiej, to władze Czechosłowacji skupiły główny wysiłek wojenny na wyzwalaniu Zaolzia od Polski. Od tej pory spór polsko-czechosłowacki objął też sprawę traktowania ludności polskiej przez władze czeskie na Zaolziu. Stosunki między tamtejszą ludnością polską i czeską w chwili wyzwolenia były bardzo napięte. Żywe bowiem pozostały na Zaolziu wspomnienia walk z roku 1919, prześladowania Polaków w okresie międzywojennym, wydarzeń z roku 1938 i wreszcie okresu okupacji niemieckiej, w którym stosunki te nie uległy poprawie. Przyczyną tego było to, że terror niemiecki skierowany był głównie przeciw Polakom, czego wymownym obrazem są liczby ofiar poniesionych przez mieszkańców Zaolzia. Aresztowanych i osadzonych w więzieniach lub obozach koncentracyjnych zostało 1865 Polaków i 127 Czechów; zamordowanych 845 Polaków i 35 Czechów; wywiezionych na roboty przymusowe do Niemiec 2827 Polaków i 365 Czechów; wywłaszczonych ze swoich majątków 1151 Polaków i 24 Czechów. Duża część społeczeństwa czeskiego na Zaolziu kolaborowała z Niemcami (podobnie zresztą jak w całej Czechosłowacji), a 110 tys. Czechów podpisało Volkslistę. Wiele też osób narodowości czeskiej współpracowało z Niemcami w prześladowaniu Polaków. Wobec napływających wiadomości o prześladowaniach Polaków na Zaolziu, Polska domagała się by władze czeskie zapewniły ludności polskiej na tych terenach równouprawnienie z ludnością czeską. Na żądania te odpowiedzi udzielił pośrednio Benesz. W listopadzie 1945 r. na spotkaniu z delegacją młodzieży czeskiej z Zaolzia, według relacji z tego spotkania, jaką przedstawiły „Tesinske Noviny”z dnia 20-11-1945 r. „pan prezydent bardzo się zdziwił, że Polacy, okupanci z roku 1938, dotychczas nie opuścili Cieszyńskiego”. Minister Ripka w przemówieniu wygłoszonym w Morawskiej Ostrawie 9 września 1945 r. omawiając kwestię mniejszości polskiej stwierdził: „pouczeni wszystkimi doświadczeniami od roku 1848 przyszliśmy do przekonania, iż dla nas istnieje tylko jedna kwestia mniejszościowa, a to zupełna likwidacja mniejszości narodowych”. Zamierzono to osiągnąć przez „czechizację lub zmuszenie ludności polskiej do wyjazdu. Represje przeciw Polakom dokonywane były pod szyldem zwalczania „beckowców” i nacjonalistów polskich. W rzeczywistości skierowane one były przeciw Polakom jako takim. Aresztowania i bicie Polaków przez czeską służbę bezpieczeństwa były wydarzeniami codziennymi na Śląsku Cieszyńskim. Czeska prasa nawoływała do wysiedlenia ludności polskiej z Zaolzia i do traktowania jej na równi z ludnością niemiecką. Po wyzwoleniu rozpoczęły się też aresztowania i procesy Polaków oskarżanych o działalność anty czeską po 1938 roku. Dotyczyło to tych Polaków, którzy służyli w Wojsku Polskim, pracowali w administracji polskiej lub okazywali zadowolenie z przyłączenia tego terytorium do Polski w 1938 roku. Posługiwano się przy tym dekretem Prezydenta Republiki z dnia 19 czerwca 1945 roku o ukaraniu przestępców, hitlerowskich zdrajców i ich pomocników oraz o nadzwyczajnych sądach ludowych. Zdemobilizowanym żołnierzom polskim, którzy pochodzili z Zaolzia, odmawiano prawa do obywatelstwa i nie udzielano środków do życia /pracy, mieszkań, kartek żywnościowych/.Udział w wojsku polskim uważano bowiem za zdradę Republiki. Wielu z tych zdemobilizowanych żołnierzy nie dojechało nawet na Zaolzie, zostali oni bowiem aresztowani w czasie podróży i osadzeni w obozie pod Pragą. W listopadzie 1945 roku w obozie tym znajdowało się 300 Polaków. Warunkiem otrzymania pracy było posiadanie zaświadczenia o prawomyślności państwowej. Władze lokalne nie wydawały ich tym Polakom, którzy przeciwstawiali się czechizacji. Pracodawcy czescy żądali też dodatkowych zaświadczeń od starających się o pracę, że ich dzieci uczęszczają do szkoły czeskiej. Polaków nie zatrudniano w administracji państwowej, a ci z nich, którzy posiadali wysokie kwalifikacje zawodowe – zmuszeni byli pracować jako robotnicy nie wykwalifikowani, gdyż mogli uzyskać tylko taką pracę. Np. w lipcu 1945 roku kolejarzy polskich w Boguminie zwolniono z ich funkcji, którzy następnie zostali zmuszeni do pracy przy układaniu podkładów kolejowych. Niektórzy Polacy nie godząc się z takim traktowaniem lub pozbawieni w ogóle pracy, w związku z tym i środków do życia wyjeżdżali do Polski. Polakom odebrano również możliwość posługiwania się językiem polskim w sądach i organach państwowych. Nie pozwalano na żadne publikacje polskie. Władze czeskie zabraniały nawet odbywania nabożeństw kościelnych w języku polskim. Administracja czeska odmówiła zwrócenia mniejszości polskiej budynków szkolnych, które były jej własnością przed wojną. Zabronione było drukowanie podręczników szkolnych w języku polskim i nie zezwalano na ich sprowadzanie z Polski. Częścią składową czechizacji było szykanowanie nauczycieli polskich. Aresztowania i bicie, zastraszanie przez dokonywanie rewizji domowych i odbieranie mieszkań służbowych miało zmusić nauczycieli do zaprzestania nauczania dzieci polskich. Majątek należący do organizacji polskich został potraktowany przez władze czeskie jak majątek poniemiecki i przeszedł na własność państwa na podstawie tych samych aktów prawnych. Niestety, mniejszość polska nie otrzymywała wówczas większego wsparcia ze strony poselstwa polskiego w Pradze. Na otwarcie Konsulatu polskiego w Ostrawie Czechosłowacja nie wyrażała zgody. W okresie przed 1938 rokiem na Zaolziu działały polskie organizacje polityczne, kulturalno – oświatowe, młodzieżowe, gospodarcze, sportowe, religijne, społeczne, dobroczynne, zawodowe i inne. Po zakończeniu wojny władze czeskie nie zezwoliły na wznowienie działalności przez żadną z tych organizacji. Wobec tego Polacy prowadzili działalność tajną i utworzyli Radę Narodową Zaolzia. 18 października 1945 roku skierowała ona memoriał do Krajowej Rady Narodowej, TRJN, MSZ i MON, w którym przedstawiła ciężką sytuację ludności polskiej na Zaolziu i domagała się by rząd polski bardziej niż dotychczas starał się o zmianę tej sytuacji. Jednocześnie memoriał ten stwierdzał, że jedynie słuszną granicą na Śląsku Cieszyńskim może być granica wyznaczona przez miejscową ludność 5 listopada 1918 roku. W marcu 1946 roku odziały wojskowe, policja i służba bezpieczeństwa przeprowadzały masowe rewizje i aresztowania wśród ludności polskiej. Aresztowani Polacy traktowani byli w więzieniach na równi z przestępcami wojennymi. Najmocniej atakowano Polaków, którzy posiadali obywatelstwo polskie lub powrócili na Zaolzie w 1938 roku. Ilość tych ostatnich szybko zresztą zmniejszała się. Z 20 tysięcy w maju 1945 roku do 5300 w grudniu 1945 roku /wyjeżdżali oni bowiem do Polski na skutek prześladowań/. W nagonce antypolskiej przewodzili posłowie do parlamentu z ramienia Partii Narodowo – Socjalistycznej i Ludowej. Ludowiec, przewodniczący Rady Narodowej powiatu cieszyńskiego Vaclav Pavlik, w lipcu 1946 roku zwrócił się w Ostrawie do Prezydenta Benesza: ”proszę, aby na Śląsku Cieszyńskim zrealizowano koszycki program rządowy tzn. że jesteśmy państwem Czechów i Słowaków, bez mniejszości i to mniejszości jakichkolwiek. Trudnym problemem dla Czechów było przeprowadzenie pierwszych wyborów do władz lokalnych w tych rejonach Śląska Cieszyńskiego, gdzie Polacy stanowili większość. Ostatecznie poradzono sobie z tym w ten sposób, że albo nie dopuszczano ludności polskiej do głosowania albo- w przypadku zwycięstwa Polaków- unieważniano wybory tak długo, aż nie wybrano Czechów. Członek kierownictwa Ministerstwa Szkolnictwa i Oświaty, narodowy socjalista Frantisek Uhlir, na wiecu w Czeskim Cieszynie 19 maja 1947 roku oświadczył ” Ja wam ślubuję, że tu nie zostanie ani jeden Polak”. Z tym antypolskim stanowiskiem narodowych socjalistów kontrastował ich stosunek do Niemców i kolaboracjonistów czeskich, w obronie których występowali wielokrotnie. Wielu byłych żołnierzy niemieckich i członków NSDAP zostało też przyjętych do Partii Narodowo – Socjalistycznej. Niektórzy z nich zajmowali nawet z ramienia tej partii funkcje urzędników państwowych. Stopniowo politycy czechosłowaccy zaczęli zajmować stanowisko, że problem granic na Śląski Cieszyńskim nie istnieje, bo została ona ustalona ostatecznie. Oświadczali przy tym, że mają zapewnione poparcie wielkich mocarstw w tej sprawie, co było nie prawdą. Trzy wielkie mocarstwa zajęte w tym czasie układaniem wzajemnych stosunków oraz nie wyjaśnionej do końca sytuacji wewnętrznej w Polsce i Czechosłowacji zajęły stanowisko nie popierania żadnej ze stron w tym sporze. Poinformował o tym Czechosłowackie Zgromadzenie Narodowe minister Masaryk w dniu 21 grudnia 1945 roku. Ministrowie rządu Czechosłowacji zaczęli natomiast coraz częściej – w związku ze spodziewanym rozpoczęciem konferencji pokojowej – wysuwać oficjalne żądania przyłączenia do Czechosłowacji niektórych ziem polskich. Minister Spraw Zagranicznych Masaryk w przemówieniu radiowym, w dniu 18 września 1945 roku oświadczył „ interesujemy się głubczyckim, kłodzkim, raciborskim a oprócz tego w kilku jeszcze innych miejscach będziemy chcieli wyrównać granice tak by odpowiadała ona naszym interesom strategicznym i narodowym. Uzupełnieniem oficjalnych przemówień ministrów rządu Czechosłowacji były artykuły w prasie czeskiej wyjaśniające szczegółowiej zasięg „ wyrównania granicy”. „Nova Svoboda” z 5 września 1945 roku wyliczyła, że względy strategiczne wymagają by obydwie strony Podgórza Sudeckiego przede wszystkim z Karkonoszami i Szumawami, należały do Czechosłowacji. Ze względów gospodarczych, według „Novej Svobody”, należało przyłączyć do Czechosłowacji ziemię raciborską, głubczycką, kozielską, górno głogowską, prudnicką, nyską, otmuchowską oraz linię kolejową z Koźla do Jeleniej Góry i Zgorzelca. Wysuwano też żądania 20 kilometrowego pasa po prawym brzegu Odry i wolnej strefy w Szczecinie. Władze Czechosłowackie prowadziły też, przez swych emisariuszy, akcje zbierania podpisów wśród ludności zamieszkującej głubczyckie, raciborskie, kłodzkie, a nawet w Zakopanym, Nowym Targu i Wiśle żądających przyłączenia do Czechosłowacji. Szczególne oburzenie strony polskiej wywoływało wykorzystywanie do tego celu Niemców, którzy chętnie się na to godzili aby uniknąć wysiedlenia. Czechosłowacja dążąc do korzystnego dla siebie ukształtowania granicy z Polską spróbowała też zastosowania metody faktów dokonanych również na Dolnym Śląsku. W czerwcu 1945 roku jednostki wojsk czechosłowackich wkroczyły na terytorium Polski w rejonie Międzylesia i Kudowej Zdroju, z zamiarem opanowania Ziemi Kłodzkiej. Celu tego jednak nie osiągnęły wobec zdecydowanego i szybkiego przeciwdziałania strony polskiej. W marcu 1946 roku rząd Czechosłowacji skierował memorandum do obradującej w Paryżu Rady Ministrów Spraw Zagranicznych wielkich mocarstw, w którym domagał się rektyfikacji granic na Górnym i Dolnym Śląsku. Dotyczyć ona miała Raciborza, Kłodzka, Głubczyc, Opola i innych części Śląska. W drugiej połowie kwietnia 1946 roku rząd czechosłowacki usiłował ponownie uczynić problemem międzynarodowym sprawę polskich ziem zachodnich. W tym celu skierował notę do ambasadorów czterech mocarstw w Pradze, w której zażądał dopuszczenia go do obrad paryskiej konferencji ministrów spraw zagranicznych wielkich mocarstw, aby tam domagać się przekazania Czechosłowacji części polskich ziem zachodnich. Równocześnie rozpętana została w Czechosłowacji kampania propagandowa za oderwaniem od Polski części Śląska. Żądania takie wysuwane były przez polityków, organizacje społeczne i gospodarcze a także przez prasę czeską i słowacką. W Parlamencie i w prasie mnożyły się sformułowania, że Polska jest tylko „okupacyjnym administratorem ziem zachodnich”. Usiłowano przy tym uczynić z Polski „winowajcę”, który powinien odkupić swe winy z roku 1938 ustępstwami terytorialnymi. Powołano do życia instytucje rewizjonistyczne. Propaganda Czechosłowacka starała się skompromitować administrację polską na ziemiach zachodnich, aby wywołać wrażenie, że granica polsko-czechosłowacka na tym odcinku jest nie trwała. Utrzymywanie kontaktów z bandami ukraińskimi, działającymi po polskiej stronie granicy, przez niektórych słowackich demokratów również przyczyniało się do zaostrzenia stosunków polsko czechosłowackich. Doszło nawet w tym czasie do organizowania po obu stronach granicy demonstracji i wieców politycznych. W wielkiej demonstracji, która odbyła się 20 maja 1946 roku u podnóża góry Kunebeck, pod hasłem przyłączenia ziemi kłodzkiej do Czechosłowacji wzięli udział premier Fierlinger i minister spraw wewnętrznych Nosek. Po stronie polskiej 5 maja 1946 roku w Kłodzku odbyła się manifestacja ludności tej ziemi w której udział wzięło 20 tysięcy osób. Występowali tam m.in. wiceprezydent KRN Stanisław Grabski, a także generałowie Prugar-Ketling i Stanisław Popławski. Profesor Grabski stwierdził, że od 40 lat był orędownikiem solidarności słowiańskiej, ale działalność rządu czechosłowackiego zmierzająca do oderwania od Polski Kłodzka, Raciborza i Wałbrzycha buduje nie solidarność lecz nieufność słowiańską. W połowie 1946 roku sztywne stanowisko rządu czechosłowackiego wobec problemów spornych z Polską uległo złagodzeniu. Stało się tak, bowiem wielkie mocarstwa na paryskiej sesji Rady Ministrów Spraw Zagranicznych wiosną i latem 1946 roku nie okazały zainteresowania roszczeniami terytorialnymi Czechosłowacji wobec Polski. Na początku czerwca 1946 roku również rząd jugosłowiański wyraził ubolewanie z powodu wyniesienia sporu polsko-czechosłowackiego na forum międzynarodowe. Sprawy stosunków polsko-czechosłowackich były częstym tematem na linii Warszawa-Moskwa i Moskwa-Praga. 27 lipca 1946 roku Stalin skierował pismo do prezydenta Benesza i premiera Gottwalda, w którym proponował, by Polska i Czechosłowacja zawarły najpierw układ sojuszniczy, a sporne problemy usuwały w dalszej kolejności. Obie strony przyjęły tą propozycję. Polska i Czechosłowacja ustaliły, że rokowania między nimi o zawarcie układu sojuszniczego odbywać się będą w Paryżu w czasie obrad konferencji pokojowej /trwała ona od 29 lipca do 15 października 1946 roku/. 12 sierpnia doszło do pierwszego spotkania. Z inicjatywy radzieckiej delegacja polska przeprowadziła w sierpniu dwie rozmowy w ambasadzie ZSRR w Paryżu. W czasie tych rozmów Mołotow uważał, że dla Polski sprawa granicy zachodniej jest problemem najważniejszym, a konflikt graniczny z Czechosłowacją uznał za szczelinę w ogólnym problemie zachodniej granicy Polski, którą to szczelinę należy zamknąć przed ingerencją trzech mocarstw. Mołotow odniósł się jednak krytycznie do faktu, że Czesi w swoim projekcie układu sojuszniczego nie umieścili zobowiązania o uregulowaniu granic w ciągu 2-ch lat /co było żądaniem strony polskiej/. Mołotow obiecał Polakom, że porozmawia w tej sprawie z politykami czechosłowackimi. Jednak rokowania polsko-czechosłowackie znalazły się w impasie z którego nie zdołano wyjść do końca konferencji paryskiej. Przyczyną tego była odmowa Czechosłowacji udzielenia ochrony Polakom na Zaolziu przed prześladowaniami szowinistów czeskich. Rząd czechosłowacki przeciągał też rokowania obawiając się, że w wypadku ich sfinalizowania utraci poparcie mocarstw zachodnich w konflikcie z Węgrami /chodziło o wysiedlenie mniejszości węgierskiej z Czechosłowacji/. Poparcia tego i tak nie uzyskał. Wreszcie 10 marca 1947 roku podpisany został w Warszawie, przez premierów obu rządów J. Cyrankiewicza i K. Gottwalda oraz ministrów spraw zagranicznych – Z. Modzelewskiego i J. Masaryka, Układ o Przyjaźni i Wzajemnej Pomocy między Rzeczypospolitą Polską a Republiką Czechosłowacką. Stwierdzono w nim, że za jego integralną część uważa się Protokół – Załącznik. W Protokole tym stwierdzono, że Polska i Czechosłowacja rozstrzygną na podstawie wzajemnej zgody, nie później niż w ciągu 2-ch lat wszystkie kwestie terytorialne, jak również, że „zapewnią Polakom w Czechosłowacji względnie Czechom i Słowakom w Polsce w ramach praworządności i na zasadzie wzajemności- możliwości rozwoju narodowego, politycznego, kulturalnego i gospodarczego”. Politycy polscy uważali nadal, że ziemie Śląska Cieszyńskiego powinny powrócić do Polski, jak przewidywał to Protokół-Załącznik. Spowodowało to, że umowa o wytyczeniu granicy między Polską a Czechosłowacja została podpisana dopiero 13 czerwca 1958 roku w Warszawie. A wytyczenie granicy w terenie nastąpiło dopiero 10 lat później. Stopniowo zaczęła się poprawiać sytuacja Polaków na Zaolziu. W listopadzie 1947 roku został otwarty Konsulat Polski w Ostrawie. Po kryzysie rządowym w Czechosłowacji w lutym 1948 roku nastąpiła dalsza, znaczna poprawa sytuacji Polaków na Śląsku Cieszyńskim. Ponieśli bowiem w nim klęskę najbardziej antypolsko nastawieni narodowi socjaliści i ludowcy. Reasumując, nie ma powodu aby Polacy samobiczowali się z powodów polityki polskiej w latach 1938 – 1948. Chyba, że razem ze wszystkimi sąsiadami. Ci jednak nie wykazują najmniejszej chęci aby to czynić. Drugi wniosek to taki, że najskuteczniejsza okazała się polityka faktów dokonanych. Gdzie stanął żołnierz polski tam była Polska. Dyplomacja niewiele była zdolna zdziałać. Pozostaje jednak do wyjaśnienia, dlaczego rząd polski mając dwie armie nie zdołał wprowadzić na Zaolzie w maju 1945 roku chociażby niewielkich sił z odwodów /gdyż obie armie do 8 maja toczyły ciężkie walki w Niemczech i Czechosłowacji/. Do wyjaśnienia pozostaje też, czy była w tej sprawie i ewentualnie jaka dyrektywa z Moskwy do dowództwa podległych sobie wojsk radzieckich, które wyzwoliły Zaolzie. Problem stosunków polsko-czechosłowackich w latach 1944-1948 był uwikłany w sprawy międzynarodowe tworzenia się dwóch bloków oraz w proces wewnętrznych zmian politycznych w obydwóch krajach. Trzeba jednak przyznać, że polityczna propaganda czechosłowacka miała tu znaczniejsze osiągnięcia niż polska. Prze cały okres wojenny Czechosłowacja uznawana była za kraj sojuszniczy, chociaż do czasu powstania słowackiego Słowacja była sojusznikiem Hitlera. Przez cały okres wojny czeski przemysł zbrojeniowy wzbogacał hitlerowską machinę wojenną, a całe społeczeństwo przeżyło wojnę, dzięki powszechnej kolaboracji, stosunkowo spokojnie i bez wielkich strat. Mimo to Czechosłowacja nie zawahała się podważać polskiej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, która po wojnie miała podstawowe i wielkie znaczenie w odbudowie zdruzgotanego przez wojnę państwa polskiego. Propaganda czechosłowacka rozciągała oświadczenia mocarstw zachodnich o granicach przedmonachijskich Czechosłowacji na Śląsk Cieszyński, co było nieprawdą. Zresztą z tych samych granic przedmonachijskich rząd czechosłowacki zrezygnował z Ukrainy Zakarpackiej na rzecz Związku Radzieckiego bez żadnych większych oporów. Strona polska okazała się propagandowo o wiele mniej skuteczna. W Polsce niewiele czyniono by wykazać bezpodstawność argumentów jakie były podnoszone w Czechosłowacji. Można było np. przypomnieć opinii publicznej, że prawa które rościli sobie Czesi do Śląska od 14 wieku wywodzą się od najazdów ówczesnych Czech wspólnie z Krzyżakami na Polskę w okresie jej osłabienia po rozbiciu dzielnicowym. Z powodu wewnętrznej walki politycznej tak zaczęto nagłaśniać krytykę rządu polskiego za 1938 rok, że w końcu zaczęła ona skutkować szkodliwie dla ówczesnej polityki zagranicznej Polski. Tak się też utrwaliła w świadomości, że przetrwała do dzisiaj. A przecież jest rzeczą oczywistą, że gdyby nie agresja wojsk czechosłowackich na Śląsk Cieszyński w 1919 roku to nie byłoby też sprawy Zaolzia w 1938 roku. I nie byłoby tylu następnych zatargów między bliskimi sobie narodami. Gdyby przyjąć, że druga wojna światowa zaczęła się od lądowania aliantów w Normandii w 1944 r. to wyszłoby, że to oni napadli na Niemcy! Absurdalne? Tak. Ale okazuje się, że niektórzy publicyści z wielkim samozadowoleniem stosują taką metodologię w sprawie sporu polsko-czechosłowackiego o Zaolzie.

Zbigniew OPOKA

« Powrót do listy