Głos Weterana i Rezerwisty

Aktualności

PUŁKOWNIK PILOT W ST. SPOCZ. TADEUSZ CYNKIN - WETERAN WALK 2 PUŁKU PIECHOTY l DYWIZJI PIECHOTY IM. TADEUSZ KOŚCIUSZKI

Gen. bryg. w st. spocz. Zbigniew Czerwiński

 

Szlak bojowy 2 pułku piechoty 1 Dywizji im. Tadeusza Kościuszki oraz 40. letni pobyt 2 berlińskiego pułku zmechanizowanego l Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej w okresie powojennym w Skierniewicach został w 2005r. upamiętniony w tym mieście pomnikiem. Inicjatorami tego upamiętnienia byli oficerowie kadry powojennej i weterani walk frontowych pułku.

Jednym z weteranów walk 2 pułku piechoty jest, żyjący zagranicą, pułkownik pilot w st. pocz. Tadeusz Cynkin (zdj. 1). On, w autobiograficznej książce pt. „Życie warte Życia”, wydanej w 2004r. większą część rozdziałów poświęcił swojej służbie w Wojsku Polskim, a bardzo szczegółowo opisał przebieg walk podporządkowanych mu pododdziałów pułku.

Tadeusz Cynkin w wieku 23 lat wstąpił ochotniczo do l Dywizji Piechoty w Sielcach nad Oką w maju 1943r. Po dwu - i półmiesięcznej Szkole Oficerskiej otrzymał stopień chorążego. Nie podobały mu się funkcje osobistych adiutantów i oficerów łącznikowych i - jak pisze - „pragnąc wejść do Polski jako walczący żołnierz nie oficer sztabowy” został na własną, usilną prośbę dowódcą kompanii fizylierów w 2 pp, a w marcu 1945r. przejął dowodzenie 2 batalionem tego pułku po poważnie ranionym radzieckim kpt. Piotrze Smietaninie.

Przejmując dowodzenie tymi pododdziałami zdawał sobie sprawę, - co podkreśla w książce - z odpowiedzialności za podwładnych żołnierzy i obowiązku wykonania powierzonych mu zadań. Dowodząc sięga wielokrotnie pamięcią do wpajanych mu regulaminowych zasad działania na polu walki. Nie ukrywa swego „miernego” przygotowania do dowodzenia. Przypomina sobie również regulaminowe zasady zachowania się w walce, aby „przeżyć” i nie zostać wyprowadzonym z dowodzenia. Siedzi postępowania radzieckich towarzyszy broni i wykorzystuje ich doświadczenia. Spostrzega błędy w swoim postępowania i przyznaje racje rugającemu go za to dowódcy pułku ppłk Wiktorowi Sienickiemu.

Przeżywa mocno przypadki własnych niepowodzeń i przyznaje się do nieprawidłowości we współdziałaniu z sąsiednimi pododdziałami i w utrzymaniu z nimi łączności. W miarę upływu czasu usprawnia swoje dowodzenie, w tym także lepsze wykorzystywanie przydzielonych mu doraźnie czołgów i artylerii. Osiąga wyższe wyniki w działaniach bojowych i dostrzega coraz częściej przyjazne gesty oraz słyszy pochwalne słowa ze strony przełożonych. Jest świadkiem wielu jak pisze „niepotrzebnych” poważnych zranień i śmierci podwładnych żołnierzy, kolegów i przyjaciół. Wysoce nagannie ocenia działanie służb sanitarnych. W bardzo dokładnych opisach działań wymienia dziesiątki nazwisk współtowarzyszy walk. Sądzę, że niejeden z weteranów pułku znajdzie tam swoje lub kolegi nazwisko. Szczególnie uważnie śledzi, nie zawsze udane próby pokonywania przeszkód wodnych mając na względzie istnienie takich przeszkód na drodze do Berlina. 2 pp. forsował Odrę (zdj. 2) w dniu 16 kwietnia 1945r., a po przerzuceniu transportem samochodowym do zach. części Berlina uczestniczył w jego opanowaniu i był świadkiem jego kapitulacji w godzinach rannych 2 maja.

Autor tych wojennych wspomnień jest bardzo obiektywny w swoich ocenach przedstawiając otwarcie całe zło wojny, co stwierdza w tekście: „Nie brak tu opisów faktów i zjawisk, którymi chwalić się nie można. Tak jednak było”. O stosunku do podwładnych pisze: „starałem się być wielce wymagającym, kochałem przy tym swoich żołnierzy i byli oni chyba tego pewni. Byliśmy sobie bardzo bliscy”. Po październiku 1956r. jeden z punktów zmodyfikowanego „Regulaminu Służby Wewnętrznej” Wojska Polskiego uzupełniono zapisem: „... żołnierz żołnierzowi towarzyszem broni”. Ta forma odnoszenie się do siebie zbliżała żołnierzy różnych stopni.

Podsumowując opisy walk oraz wysiłek i trudy niesione wspólnie z podwładnymi Tadeusz Cynkin z dumą akcentuje fakt jedynego uczestnictwa wojsk radzieckich i polskich w bezpośrednich zmaganiach o zdobycie stolicy Trzeciej Rzeszy i zatknięciu na Bramie Brandenburskiej biało-czerwonych sztandarów przez polskich żołnierzy. A. Krajewski w książce pt. „Drugi Berliński. Z dziejów 2 berlińskiego pułku piechoty” (Wyd. MON, Warszawa, 1979r.) pisze na str. 618 i 621, że za udział w walkach 2 pp por. Tadeusz Cynkin został odznaczony Orderem Krzyża Grunwaldu III klasy (wśród 28. wyróżnionych tym Orderem) i dwukrotnie Krzyżem Walecznych.

Po wojnie kpt. Cynkin przeszedł przeszkolenie w najlepszej, jak na owe czasy, uczelni - Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie i zakończył je z drugą lokatą oraz awansował na stopień majora. W ostatnich dniach grudnia 1946r. został szefem sztabu 10 pp (4 DP) w Ostrowie Wlkp. Pułkiem tym dowodził wtedy ppłk Stanisław Dębicki- przedwojenny oficer zawodowy przybyły z oflagu.

Stan osobowy pułku był w tym czasie bardzo niski. Większą jego część, przede wszystkim pododdziały piechoty wydzielono do grup ochronno-propagandowych zabezpieczających akcję przedwyborczą do Sejmu, po czym-do ochrony lokali wyborczych w styczniu 1947r. Pełny program szkolenia był realizowany jedynie w pułkowej szkole podoficerskiej i w dużym stopni - w artylerii pułkowej. Wtedy w stopni porucznika, pełniłem obowiązki adiutanta pułku i podlegałem bezpośrednio szefowi sztabu pułku.

Nowy szef sztabu okazał się bardzo przystępnym, o pogodnym usposobieniu, ale wysoce wymagającym przełożonym, przy tym również - wyrozumiałym dla nas nie zawsze spełniających jego wymagania. W przeciwieństwie do swego poprzednika (znacznie starszego i skierowanego do rezerwy) był niezwykle energicznym i inicjatywnym oficerem. Już w pierwszych dniach swego działania przeorganizował i ożywił pracę sztabu pułku oraz uporządkował służbę wewnętrzną i wartownicza w pułku i garnizonie. Zadania określał precyzyjnie i konsekwentnie egzekwował ich wykonanie. W wewnętrznej pracy sztabu stworzył spokojną atmosferę i koleżeńskie stosunki m.in. kulturalnym, wzajemnym odnoszeniu się do siebie i do podwładnych. Mieściło się to w maksymie: „Wymagalność w treści, kultura w formie” określonej w latach późniejszych przez ministra Obrony Narodowej generała Wojciecha Jaruzelskiego w ramach humanizacji życia wojskowego. W porównaniu z moimi dotychczasowymi przełożonymi mjr Cynkin wyróżniał się wysoką inteligencja i dużym zasobem wiedzy ogólnej i wojskowej w dziedzinie taktyki działania wojsk i polowej służby sztabów.

Wiedzą tą dzielił się z nami przy każdej stosownej okazji, a w szczególności w ramach szkolenia programowego. Będąc z nim w codziennej styczności intuicyjnie odczuwałem jednak coś więcej, aniżeli znajomość teorii w wymienionych dziedzinach, poszerzonej zapewne podczas niedawnego szkolenia. Po latach dowiedziałem się o jego uczestnictwie w walkach frontowych, którym się nie chwalił; nadal nie znałem okoliczności jego pobytu w Związku Radzieckim i wstąpienia do Wojska Polskiego.

Mnie, kontynuującemu naukę równolegle ze służbą na wieczorowym kursie maturalnym w miejscowym liceum dla dorosłych, mobilizował do nauki i umożliwił uzyskanie świadectwa dojrzałości w marcu 1947r. W tym samym czasie i w tym samym pułku, zapytał mnie kapitan, któremu nie podlegałem służbowo: „Po co wam poruczniku matura?”. Wtedy było modne jeszcze hasło: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Oto dwie, skrajnie zróżnicowane postawy wobec, nie tylko potrzeby, ale konieczności powiększania wiedzy także w wojsku. W tym miejscu wracam do lutego 1946r. kiedy to ówczesny dowódca 10 pp ppłk W. Lipski - Rosjanin oficer radziecki wyraził mi zgodę, i jeszcze dwóm oficerom pułku, na ten wieczorowy kurs maturalny a na odprawie kadry zawodowej pułku, podał nas jako przykład do naśladowania.

Pełniąc swoje obowiązki obserwowałem działanie szefa sztabu i dowódcy pułku oraz ich współdziałanie, także z zastępcą ds. polityczno-wychowawczych, w dowodzeniu pułkiem. Etat zastępcy ds. liniowych nie był obsadzony.

W kwietniu tego roku pojawiło się nowe, nieprzewidziane zadanie dla pułku-udział w formowaniu tzw. „oddziałów zbiorczych" do szeroko zakrojonej operacji „Wisła” w płd-wsch. części Polski. W operacji tej powierzono dowódcy pułku ppłk Dębickiemu dowodzenie jednym z takich oddziałów zbiorczych. Podobne nieprzewidziane zadania, angażujące dużą część stanu osobowego, uniemożliwiały normalny proces szkolenia programowego.

W czerwcu 1947r. mjr Cynkin powołany został na stanowisko dowódcy 13 pp (5 DP) stacjonującym w Poznaniu i awansowany na stopień podpułkownika. Po roku, w stopniu pułkownika, dowodził l Dywizją Piechoty im. Tadeusz Kościuszki w Legionowie. W tej roli kierował we wrześniu 1948r. ćwiczeniem podległego mu pułku piechoty w rejonie podwarszawskim. Było to ćwiczenie pokazowe dla całego stanu osobowego WSPiech. (powstałej na bazie CWPiech). Jako słuchacz tej uczelni w grupie dowódców pułku oglądałem przebieg tego ćwiczenia.

Płk Tadeusz Cynkin należał do tych zdolnych oficerów, którzy mieli średnie wykształcenie, a nawet - jak - on rozpoczęte studia wyższe przed wojną oraz uczestniczyli w walkach frontowych i wyróżniali się pracowitością. Takim oficerom powierzano wysokie stanowiska dowódcze i sztabowe w Wojsku Polskim po radzieckich oficerach odchodzących do macierzystej Armii Radzieckiej.

W styczniu 1949r. po ukończeniu WSPiech, spotkałem płk Cynkina obejmującego stanowisko starszego wykładowcy w tej uczelni, był to dla niego boczny tor i jak się później okazało - nie ostatni. Powodem przeniesienia na niższe stanowisko było przebywanie jego starszego brata Zdzisława w NRF-ie (o czym T. Cynkin powiadomił władze) potem w 1951r. jego emigracja do USA, a konkretnie, za to, że- jak pisze Tadeusz: „śmiał do niego pisać listy, zamiast odciąć się od wroga i zdrajcy”.

W omawianych wyżej latach nie myślałem nawet o tym, że w 1949r. przyjdzie mi kierować sztabem 12 pp (4 potem 5 DP), a w 1952r. przejąć dowodzenie 13 pp (4 DP) przeniesionym z Poznania do garnizonu leśnego w Ciborzu. Wzorem postępowania na tych stanowiskach byli dla mnie obydwaj przełożeni w 10 pp, a w szczególności - co zrozumiałe - bezpośredni przełożony.

Płk Cynkin, po dwóch kolejnych „bocznicach” został w 1953r. kierownikiem Studium Wojskowego przy Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowie. Tam zdobył zaufanie studentów i podczas wydarzeń w październiku 1956r. udaremnił groźną prowokację. Uczestniczył aktywnie w wiecach przedwyborczych i przez krakowskie środowisko, przede wszystkim - studenckie, został wybrany na posła do Sejmu, gdzie działał w dwóch komisjach. W listopadzie 1957r. powierzono mu dowodzenie (zdj. 3) 3 Korpusem Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju we Wrocławiu. Pełniąc obowiązki dowódcze i poselskie odbył kurs pilotażu na trzech samolotach Korpusu. W sierpniu 1959r. został skierowany do Moskwy na studia w Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR w ośmioosobowej grupie, w której było mi dane również wyjechać w stopniu podpułkownika.

Tadeusz był pilnym, zdyscyplinowanym i dociekliwym słuchaczem. Przejawiał duże zainteresowanie nowościami w dziedzinie taktyki i sztuki operacyjnej działania wojsk w warunkach obustronnego stosowania broni masowego rażenia i nowych środków walki. Podczas wykładów, seminariów i zajęć grupowych podejmował dyskusje na szczególnie trudne i nowe tematy posługując się bardzo dobrze opanowanym językiem rosyjskim. Aktywnością swoją mobilizował do dyskusji słuchaczy polskiej grupy i innych grup państw Układu Warszawskiego oraz CHRL i Wietnamu. Należał do tych słuchaczy, którzy postawione zadania rozwiązywali osobiście. Był bardzo koleżeński i chętny do pomocy. Przyznając się do niektórych luk w wiedzy wojskowej, spowodowanych postojami na „bocznicach”, nie stronił od pomocy innych kolegów. Swoją postawą Tadeusz godnie prezentował polską grupę wobec Komendy Akademii i radzieckich wykładowców oraz innych, wymienionych wcześniej, grup słuchaczy. Studia łączył z załatwianiem, drogą korespondencyjną-jak sądzę - ważniejszych spraw poselskich.

Po roku studiów i miesięcznym, letnim urlopie w 1960r. w kraju Tadeusz nie stawił się w Moskwie. Sądziliśmy w grupie, że zatrzymały go pilne sprawy poselskie. Był to jednak kolejny boczny tor, ale - tym razem - dla niego bardzo tragiczny wyprowadzający na daleka obcą bocznicę.

Po kilkumiesięcznym pobycie w dyspozycji Departamentu Kadr MON płk Cynkin został w 1961 r. kierownikiem Studium Wojskowego przy Uniwersytecie im. Marii Curii-Skłodowkiej w Lublinie. W 1963r. przesłuchiwano go w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i w wyniku śledztwa postawiono mu zarzut „płatnej protekcji”. Rozprawa sądowa odbyła się w październiku tego roku w Sądzie Wojewódzkim miasta Warszawy. Skazany został na 3 lata pozbawienia wolności oraz pozbawienia publicznych praw obywatelskich i honorowych na okres 3 lat. Więzienie opuścił na początku maja 1966r. Po latach starań otrzymał w MSW zgodę na emigrację i w maju 1971r. wyjechał wraz z żoną i 82. letnią matką do Szwecji. Tam założył i rozwinął przedsiębiorstwo, z czasem jedno z największych w branży tłumaczeniowej w Skandynawii.

Podczas zmian ustrojowych w kraju przywrócono mu w 2002r. stopień wojskowy, a po roku otrzymał w Instytucie Pamięci Narodowej zaświadczenie o tym, że jest pokrzywdzonym. Na początku 2004r. miał wgląd do sporej części materiałów w Informacji Wojskowej i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji traktujących o środkach i przebiegu jego inwigilacji.

Autobiograficzną książkę pt. „Życie warte życia” (Wyd. A. Marszałek, Toruń 2004r.) Tadeusz Cynkin zadedykował: „Prochom żołnierzy poległych w opisanych tu bojach”. Na 215 stronach jest wiele zdjęć z życia autora od dzieciństwa po lata przebywania na obczyźnie. Ponadto książka zawiera kopie jego listów z frontu do członków rodziny oraz frontowych biuletynów sławy i dokumentacji wojennej. Książka powyższa znajduje się w zbiorach Centralnej Biblioteki Wojskowej w Warszawie.

Promocja książki odbyła się w listopadzie 2004r. w ambasadzie szwedzkiej w Warszawie. Uczestniczyło w niej sto kilkadziesiąt osób, w tym przyjaciele, znajomi i koledzy autora z okresu jego służby w Wojsku Polskim. Promocję zaszczycił swoją obecnością generał armii Wojciech Jaruzelski. Krótką relację z tej promocji zamieścił w „Trybunie” jeden z wybitnych polskich dziennikarzy Zygmunt Broniarek. W niej m.in. przytoczył część wypowiedzi zasiadającego w prezydium, honorowego prezesa Stowarzyszenia Polskich Dziennikarzy Stefana Bratkowskiego o tym, że w październiku 1956r. „Tadeusz Cynkin będąc po stronie Studenckiego Komitetu Rewolucyjnego wyperswadował „młodym gniewnym”, marsz na konsulat radziecki i udaremnił groźną prowokację”. W końcu relacji zacytowane są słowa pana Bratkowskiego skierowane do siedzącego w pierwszych rzędach generała Jaruzelskiego, że „docenia w pełni zasługi generała w pokojowym przejściu od PRL-u do demokracji i była to zasługa umiarkowanych sił po obu stronach”. W 67. rocznicę zakończenia wojny przekazuję tą drogą Zasłużonemu Weteranowi walk frontowych pułkownikowi pilotowi w st. spocz. Tadeuszowi Cynkinowi serdecznie pozdrowienia, a z okazji minionej w kwietniu 92. rocznicy urodzin życzę Sędziwemu Jubilatowi-wielu, wielu słonecznych dni i kolejnych jubileuszy przy dobrym zdrowiu na przyjaznej Mu „Ojczyźnie”.

Panom płk. rez. Czesławowi Hebdzie - prezesowi ZR ZŻWP w Skierniewicach i płk. rez. Jerzemu Murgrabiemu dziękuję za udostępnienie mi danych dotyczących powojennych losów 2 berlińskiego pułku zmechanizowanego l Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki.

« Powrót do listy