Głos Weterana i Rezerwisty

Aktualności

KOMBATANCI I ZWIĄZEK ŻOŁNIERZY

Powołanie trzydzieści lat temu Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych (ZBŻZ) to ważne wydarzenie w życiu i działalności naszej wojskowej społeczności. Był on nowym zjawiskiem w środowisku wojskowym. Powstała bowiem organizacja samorządna żołnierzy Wojska Polskiego. Mimo, że skupiała ona byłych żołnierzy zawodowych, nie podlegała kierownictwu wojska. Dotychczas uważano, że ci którzy nosili żołnierskie mundury, nie musieli mieć swojego związku, gdyż istniejący system polityczny i ustawy sejmu miały zapewniać prawa żołnierzy zawodowych, z którymi państwo zawarło odpowiednie umowy na czas ich służby. Nowy związek mógł powstać w warunkach głębokich reform i procesu demo­kratyzacji całego systemu ustrojowego, jaki obejmował wówczas niemal wszystkie podmioty naszego kraju. Ten proces zmian miał miejsce także w wojsku. W latach 1945-1980 zarówno ci, którzy byli w służbie czynnej, jak i w rezerwie nie mieli swojej reprezentacji w formie prawnie zorganizowanego związku. Na fali powszechnego ożywienia i aktywności społeczno-politycznej oraz żądań zmian zasad funkcjonowania instytucji państwowych pojawiły się oczekiwania i propozycje, by również byli żołnierze zawodowi mieli swój związek. Ale w ówczesnych warunkach był to trudny problem zarówno dla inicjatorów powołania związku, jak i kierownictwa MON. Z obawą przypatrywano się powstającemu ruchowi społecznemu stawiającemu sobie za cel powołanie żołnierskiego związku. Przecież w tym czasie były i żądania skrajne, radykalne, na które kierownictwowojska nie wyrażało zgody, wszak chodziło o cele i zasady działalności oraz uprawnienia statutowe. Były obawy, że powstający związek może prowadzić działania konfrontacyjne wobec dowódców, w tym próby godzenia w jednoosobowe dowodzenie i zasady regulaminowe będące filarami zwartości i mocy wojska. Powołane grupy inicjatywne na szczeblu wojska, OW i RSZ nie miały odpo­wiednich wzorców, wiedzy i doświadczeń w tym, jak ten związek zorganizować, a co najważniejsze, jakie ma on spełniać cele. Zadania, program i statut trzeba było dopiero opracować. Ważny był także kształt relacji z dowódcami i szefami instytucji. Kilkudziesięcioletnie doświadczenia oraz sprawne struktury organizacyjne miał już bardzo liczny związek kombatantów skupiający uczestników walk zbrojnych na wszystkich frontach II wojny światowej oraz w ruchu oporu w oddziałach: AK, GL, AL i BCh. Ogromnej pomocy w tworzeniu związku na obszarze ŚOW udzielił ówczesny jego dowódca gen. dyw. Henryk Rapacewicz, który mimo, że sam angażował się w prace organizacyjne, wyznaczył płk. Bronisława Jakimowicza do wsparcia tej inicjatywy. Już na starcie tworzenia nowego związku bardzo aktywnie włączyli się w jego budowę liczni kombatanci działający od wielu lat w swoim związku. Nic też dziwnego, że w początkowym okresie działalności ZBŻZ około 40% jego członków stanowili kombatanci. Tylu ich było np. wstrukturach kierowanychprzez Wrocławski Zarząd Wojewódzki. W Kole im. Śląskiego Okręgu Wojskowego dotychczas prawie 1/3 ogółu członków to kombatanci. Wnieśli oni sobą znaczący potencjał doświadczeń i społecznego zaangażowania. Ten wskaźnik, w miarę wstępowania młodszych wiekiem byłych żołnierzy zawodowych, oczywiście malał. Zachowania i duża aktywność kombatantów świadczyły, że dostrzegli oni w naszym związku sojusznika w integrowaniu środowiska żołnierskiego. Starsi koledzy uczestniczą w jego działalności od samego po­czątku. W każdej grupie inicjatywnej, które organizowały związek, znaczny procent stanowili kombatanci. Przykład z Wrocławia. Wielu z nas pamięta płk. Józefa Pietrzykowskiego, oficera frontowego 5. pp 2. DP. Był on człowiekiem instytucją, pierwszym prezesem Zarządu Wojewódzkiego ZBŻZ, sprawującym tę funkcję przez dwie kaden­cje. Potrafił skupić wokół siebie liczne grono kombatantów i młodszych kolegów, zachęcić ich do aktywnej działalności na rzecz całej wrocławskiej rodziny wojskowej. Dziś kolega Józef liczy sobie ponad dziewięćdziesiąt lat, ale wciąż żyje sprawami związku. Cenne jest to, że kolejne żołnierskie pokolenia pamiętają o nim. Jego jubileusz 90-lecia urodzin obchodziliśmy bardzo uroczyście. Od gen. Wojciecha Jaruzelskiego otrzymał list z życzeniami. Jest też wielu innych kombatantów, którzy organizowali i umacniali nasz związek, byli jego pionierami. Do nich należą: płk Jan Szewczyk, płk Jan Klimczak (już nie żyje), a płk Bronisław Jakimowicz to nadal człowiek instytucja. Mimo, że liczy już sporo lat, odbywa liczne spotkania z młodzieżą i starszym pokoleniem, w tym z przewodnikami wycieczek krajowych i zagranicznych zwiedzających Wrocław. Potrafi barwnie wspominać naszą przeszłość, dzieje walk żołnierza polskiego o wolność i niepodległość Polski, a także jego udział w odbudowie i zagospodarowaniu ziem zachodnich. Wola działania takich ludzi na rzecz całego środowiska powodowała rozwój związku i jego znaczną rolę w życiu społecznym, zwłaszcza w patriotycznym wychowaniu młodego pokolenia, na tradycjach walk niepodległościowych. Ważnym czynnikiem w rozwoju związku była słuszna koncepcja jego założeń statutowo-programowych, wypracowana w czasie spotkań konsultacyjnych. Nasi koledzy kombatanci preferowali cele integracyjne całego środowiska, żołnierskich pokoleń o różnym rodowodzie organizacyjno-politycznym. Dla ich realizacji pozyskiwano żołnierzy wszystkich formacji zbrojnych. Wszystkich tych, którzy chcieli bronić nie-zakłamanej ich historii, żołnierskiego honoru i życiorysów. A prawda jest taka, że wypowiadane są krzywdzące oceny o żołnierzach walczących w GL, AL i na froncie wschodnim w szeregach 1. i 2. Armii Wojska Polskiego. Działacze związku od po­czątku jego istnienia przeciwstawiali się zakłamaniu prawdy o faktycznych zachowaniach i postawach żołnierzy tych formacji. To właśnie oni, za ich sprawą, uczestników bitwy pod Lenino, o Warszawę, na Wale Pomorskim, o Kołobrzeg, nad Odrą i o Berlin oraz o słupy graniczne na Odrze i Nysie Łużyckiej, związek przeciwstawiał się zakłamywaniu dokonań żołnierza polskiego w czasie wojny oraz w rozminowaniu i odbudowie z ruin i zgliszcz ziemi ojczystej. Koledzy kombatanci swoją wrażliwością na sprawy społeczne, doświadczeniem życiowym zachęcają do aktywnego działania młodszych kolegów. A później i obecnie, gdy związek już powstał i rozwijał się oraz umacniał swoje struktury, kombatanci należą do najaktywniejszych jego członków i działaczy zarządów poszczególnych szczebli. Dla przykładu, wystarczy przyjrzeć się panoramie osobowej kilku kół i zarządów Związku Żołnierzy Wojska Polskiego (ta nowa nazwa związku weszła w życie w maju 2010 r.). Mam na uwadze nie tylko liczby, bo są one wartością zmienną, lecz postawy, aktywność, liczne inicjatywy społeczne realizowane w naszym środowisku z udziałem także osób cywilnych. W kole, którego prezesem jest już kilka kadencji płk Mieczysław Piotrowicz, od wielu lat aktywnie działają lub działali: wieloletni prezes koła płk Stefan Giliński, płk Bolesław Michalik. Żywa jest pamięć o nieżyjących już płk. Zygmuncie Wojtasiku i gen. Mieczysławie Mazurze, wieloletnim prezesie Zarządu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Jednym z długoletnich aktywnych członków tego koła jest też gen. Józef Petruk. Bardzo aktywną działalność wykazuje także koło kierowane przezpłk. Adolfa Sitarza. Wymienię tylko dwa ostatnie zamierzenia tego koła: podróż wojskowo-historyczną na Westerplatte i kultywowanie pamięci o legendarnym generale kombatancie Zbigniewie Ohanowiczu, często hetmanem polnym zwanym. Taki jest też tytuł książki, pracy zbiorowej, której motto brzmi „Przed i za generałem Ohanowiczem maszerowały nie żołnierskie nogi, lecz żołnierskie serca”. Generał jest patronem tego koła, w którym jest wielu wspaniałych społeczników. Znana jest też bardzo aktywna działalność Koła im. Ziemi Oleśnickiej i to zarówno w mieście, jak i w powiecie. W kole tym członkiem był por Feliks Nawrot (niestety już nie żyje), uczestnik walk 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka, a jego prezesem już szóstą kadencję jest płk Władysław Lejczak, kawaler Ordeni Virtuti Militari. To on zachęcił kierownictwo miasta i powiatu do wstąpienia w szeregi ZBŻZiOR. Wyróżniająca jest również działalność kombatantów w kole „Saper”, którego współzałożycielami byli pułkownicy - kombatanci: Władysław Smereka, Mikołaj Jakubczyc i Franciszek Bondurek. Wewszystkich kołach wrocławskiej organizacji związku odczuwalna jest ak­tywna działalność kombatantów. Ich autorytet społeczny oraz duże zaangażowanie wynikają z imperatywu moralnego i mają nieocenione znaczenie dla aktywności członków ZŻWP. Są oni dla nas, byłych żołnierzy zawodowych, przykładem godnych postaw. Mamy wzory moralne, przykłady szacunku dla żołnierskiego honoru i godnego zachowania w różnych sytuacjach. To w obronie honoru podpisali się pod listem otwartym „Prawda się obroni” kombatanci, przedstawiciele niemal wszystkich formacji zbrojnych z czasu II wojny światowej w obronie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, po wyemitowanym l lutego 2010 roku filmie, rzekomo dokumentalnym, pod wymow­nym tytułem „Towarzysz Generał”. Uczynili to w poczuciu krzywdy, jaką twórcy, na polityczne zamówienie, wyrządzili nie tylko Generałowi, lecz także tysiącom żołnierzy Wojska Polskiego. Cały ten film to nic innego, tylko historyczne kłamstwo o żołnierzach kilku pokoleń. Opracowujemy i wydajemy wiele publikacji, w których prowadzimy meryto­ryczną polemikę z krzywdzącymi ocenami żołnierskiej przeszłości. W tych pracach jest liczący się udział kombatantów. Przykładem może być m.in. wydanie książki „Barwy służby”, „Stan wojenny. Wspomnienia, komentarze” oraz „Spotkania z Generałem. Wspomnienia, refleksje”, których współautorami byli także kombatanci. Nasze władze związkowe mogą zawsze liczyć na ich wsparcie i aktywny udział w realizacji zamierzeń. I na zakończenie jedna bardzo ważna, jak mi się wydaje, refleksja. Kombatanci wnieśli ogromne wartości moralne do naszego związku. Są jego współtwórcami i przykładem skutecznej działalności służącej Polsce i kolejnym żołnierskim pokoleniom. Wszak to ich pasja i wola społecznego zaangażowania umacniały i rozwijały dynamikę działań związku. Nasi starsi koledzy nieustannie podkreślają i dają przykład konieczności mó­wienia jednym głosem o sprawach obronności, wychowania patriotycznego młodzieży i nade wszystko o obronie żołnierskiego honoru. Inspirują nas do wzajemnego wspierania się w sytuacjach trudnych, które dotykają niektórych członków żołnierskich stowarzyszeń i związków. Dziś związek nasz sprawnie realizuje swoje statutowe powin­ności, ma liczący się dorobek i doświadczenia. Jest też zauważalny wśród organizacji społecznych i pozarządowych. A początki? Były trudne. Były nawet spory oraz pewne konfliktowe sytuacje i zdarzenia, które pokonywano dla dobra jego członków. Na jego drodze rozwoju i szukania swego trwałego miejsca były, niestety, też bezdroża i przeszkody. Są one i dziś, ale już o innym, mniej groźnym charakterze. Stałą troską związku było i jest wciąż pozyskiwanie poparcia i zrozumienia jego dążeń przez władze wojskowe i samorządowe oraz administrację państwową. A bywało i jest z tym różnie. Ma przyjaciół, ale i są tacy, których nie można uznać za jego sympatyków. To dobrze, że szukamy i znajdujemy licznych partnerów do współpracy na rzecz społeczności lokalnej, jak i żołnierskiego środowiska. Wiemy, że związek nasz miał i ma także przeciwników, ludzi krytycznie odnoszących się do jego działalności, w tym także byłych żołnierzy zawodowych. Niestety. I mamy tego świadomość. Wiele z tych zagrożeń pokonaliśmy, mając wsparcie kolegów z organizacji kombatanckich. I to jest najważniejsza, w moim przekonaniu, refleksja o naszym związku z jego trzydziestoletniej działalności.

Zdzisław ROZBICKI

« Powrót do listy